Artykuły · Fanatik / fanatik.ogicom.pl

Klub rehabilitacyjny

hoolsheaven

leczenieGdy Flavio Paixao trafił do siatki Górnika Łęczna zrobiło się sympatycznie. Śląsk już prawie był w pierwszej ósemce. Ale te 41 puntów zrodziłoby kolejną falę. Falę beznadziejnie naiwnych wpisów o szansach Śląska na zdobycie mistrzostwa Polski. Zaczęłoby się liczenie straty do lidera (i to w punktach realnych, a nie dwa razy większych – wirtualnych, jakie mamy obecnie), zaczęłoby się udowadnianie, że te kilka oczek jest do odrobienia.
Tak działoby się na wszystkich możliwych forach.
Śląsk nie ma szans
Gol Łęcznej wydłużający serię bez wygranej ma ten jeden pozytywny skutek, że gadanie o tytule pozostało już tylko w tonacji „trzeba wierzyć do końca”.
Oczywiście, rolą fanatyka jest wierzyć, że się uda, ale jest mały problem. Ten problem nazywa się „możliwości”.
Gdy w przerwie zimowej zwracaliśmy na łamach Fana uwagę na fakt, że w jesiennych spotkaniach Śląsk zdobywał punkty przede wszystkim w meczach z leszczami u siebie, wykorzystując w ten sposób do maksimum to, co zesłał nam terminarz, jakoś nikt specjalnie tego argumentu do siebie nie przyjmował. Wszystkim się wydawało, że cud trwał będzie dalej. Ale nie można wiecznie grać u siebie z drużynami z dolnej części tabeli, jak się zagrało z wszystkimi słabiakiami na Pilczycach, to w rewanżach trzeba do słabiaków jeździć. A u siebie trzeba grać z lepszymi.
No, stwierdzenie „wszystkim się wydawało” jest zbyt ogólne. Trener Pawłowski dawał wyraźne sygnały, że na podtrzymanie szczęśliwej passy nie ma co liczyć. To on mówił „trzeba utrzymać skład” oraz że jeśli skończymy na podium, to trzeba będzie to uznać za największą niespodziankę rozgrywek. Co oczywiście zostało odebrane jako asekuranctwo.
Kilka głosów rozwagi tonęło w zalewie chciejstwa. Druga pozycja wpływała na wyobraźnię internautów.
Niestety. Po tym, jak składu się utrzymać nie dało (zniknął Mila, bliźniakom się zrobiono wodę z mózgów – o tym jak chciano się ich pozbyć artykuł wciąż się pisze), Śląsk już nie jest tą samą drużyną. Piłkarzom nie można odmówić chęci walki. Pozostaje „mały” drobiazg – umiejętności. I coś, co zawsze sprzyja lepszym – szczęście. Które teraz jest przy rywalach.
Spostrzeżenie
Po serii remisów ktoś trafnie zauważył, że obecnie Śląsk nie jest w stanie ściągnąć sensownych graczy z wolnymi kontraktami. Śląsk teraz ściąga zawodników wolnych po kontuzjach, czyli rehabilitantów. Zatem dzięki polityce oszczędności jesteśmy klubem – sanatorium.
Jeśli w tych warunkach udałoby się załapać do pucharów, to będzie to spełnienie słów szkoleniowca – największa niespodzianka rozgrywek.
Powoli można się zacząć przejmować tym, jak drużyna będzie wyglądać od lipca. I jakie będzie osiągać w przyszłym sezonie rezultaty.
Nic wesołego się nie szykuje.
Roman Zieliński, AP, fot. niewiarygodne.pl

0