Złośliwy wstęp redaktora naczelnego:
Mamy zaszczyt jako pierwsi zaprezentować tekst doktora Jerzego Dudały, fana Zagłębia Sosnowiec ukazujący nas, kiboli jako siłę, o jakiej sami nie wiedzieliśmy, że nią jesteśmy.
Ponieważ miało być złośliwie, a do samego tekstu jakoś przyczepić mi jest się trudno, choćby dlatego, że mnie w nim zauważono, zatem tę szczyptę szydery skieruję do tych, którzy o owej sile przekonali się na własnej skórze. Czyli do polityków PO,którzy wydali nam wojnę:
Jak wam idzie skowyt, gdy już przegraliście?
RZ
Kibice odmienieni
Polskie środowisko kibicowskie mocno się zmieniło. Bezpardonowy atak na kibiców w ostatnich latach, za rządów PO-PSL, spotkał się ku zdumieniu wielu polityków ze zorganizowaną i przemyślaną odpowiedzią środowiska kibicowskiego.
Zintegrowani wokół idei
Kibice okazali się – co dla przeciętnego Kowalskiego zapewne było niezwykłe i nie do końca zrozumiałe, gdyż polityczno-medialny mainstream przedstawiał kibiców jako agresywnych bandziorów z marginesu – o wiele bardziej ideowi od wielu polityków, również prawicy, nie wspominając już o bezideowych przedstawicielach PO-PSL czy pogubionych i zużytych politykach lewicy.Kibice bez żadnych kalkulacji upominali się o prawdę historyczną, o ukaranie komunistycznych zbrodniarzy, wreszcie kontestowali rządy Platformy, pod koniec których mieliśmy w różnych dziedzinach sceny, przy których kultowy „Miś” Stanisława Barei wysiada (choćby otwarcie niegotowego gazoportu). Władza napiętnowała, zastraszała, czego przykładem chociażby bezpodstawne przetrzymywanie kibiców Legii „Starucha” oraz Maćka Dobrowolskiego, o którego uwolnienie dopominali się kibice na stadionach całej Polski, wywieszając transparenty z napisem „uwolnić Maćka”.
Kibice potrafili zintegrować się wokół idei. Mocno rozrosła się Ogólnopolska Pielgrzymka Kibiców na Jasną Górę organizowana przez charyzmatycznego księdza Jarosława Wąsowicza, kibica gdańskiej Lechii, autora doskonałej książki „Biało-zielona Solidarność” traktującej o walce fanów Lechii z komuną. Pamiętam pierwszą edycję pielgrzymki, na której zjawiło się około 300 osób. Teraz co roku na Jasną Górę przybywają tysiące fanów z całej Polski.
Dla wielu ludzi nie interesujących się sportem, a karmionych na co dzień medialną papką, sensacją pewnie było to, że właśnie ci przedstawiani jako bandyci i żule – potrafili zdecydowanie stanąć w obronie polskich wartości i tradycji. Dla wielu kibiców Bóg-Honor-Ojczyzna to fundamentalne wartości, dla których warto i trzeba się poświęcać.
Nikt inny, jak właśnie kibice, na początku głównie Śląska Wrocław za sprawą lidera wrocławskich fanów Romana Zielińskiego, upomnieli się o pamięć o Żołnierzach Wyklętych. Z Wrocławia poszła później pozytywna energia do innych części Polski i stadiony zaczęły walczyć o przywrócenie pamięci Bohaterów walczących z komunistycznym okupantem.Kibice Legii z kolei co roku uczestniczą licznie w obchodach Powstania Warszawskiego. To postawy warte naśladowania w gnijącej, pełnej chaosu Europie, która odchodząc od wiary i tradycji staje się obecnie celem ekspansywnych muzułmanów. Warto brać z nich przykład, bowiem trzeba z całą mocą podkreślić, że są granice, których nigdy przekraczać nie wolno. Dla nich to naturalne, ale niestety dla tzw. europejskich elit – już nie. W Polsce potarganie Biblii niektóre zdegenerowane środowiska uznały za rodzaj nieszkodliwego happeningu. Gdyby natomiast ktoś podarł Koran, zapewne szybko pożegnałby się z życiem.
Własną wiarę trzeba umacniać, bo ona daje siłę i kierunek postępowania w życiu. Europa odsuwając się od wiary chrześcijańskiej zabrnęła w ślepy zaułek, co chyba widać aż nadto. To, że Kościół broni bliskich milionom Polaków wartości, nie dziwi. Natomiast pewnie wielu mocno zdziwił fakt, iż środowisko kibicowskie – przedstawiane z premedytacją stereotypowo i niesprawiedliwie w mediach głównego nurtu – stanęło po stronie często zapomnianych czy wyszydzanych i dało na stadionach lekcje patriotyzmu, robiąc choreografie poświęcone naszym narodowym bohaterom. A zatem wydanie swoistej wojny kibicom przez środowisko Platformy i ówczesnego premiera Donalda Tuska spowodowało, że kibice wyszli z tej wojny wzmocnieni i odmienieni.
Przy czym, dla kibiców gra nigdy nie była najważniejsza. Jeśli już to ważny był klub, herb, barwy, tradycje i różnego rodzaju konfrontacje – z innymi fanami, z milicją, ZOMO, a potem z policją, która często sama swym nieodpowiedzialnym zachowaniem prowokowała i nadal często prowokuje kibiców. Kluby tworzą bowiem sami kibice. Kluby bez kibiców, o czym pisałem dziesiątki razy, to martwe twory już za życia. Natomiast kibicowanie – to przede wszystkim włączanie się w określone idee, jak za PRL-u w Gdańsku, kiedy to kibice Lechii często walczyli z zomowcami, kolportowali podziemną prasę czy malowali na murach patriotyczne hasła podnoszące Polaków na duchu. Ostatnio, nie bez przyczyny, furorę w środowisku kibicowskim, a potem także w wielu innych środowiskach, robiło hasło: „byłeś w ZOMO, byłeś w ORMO, teraz jesteś za Platformą”. Także dzięki szeroko rozumianemu środowisku kibiców Platforma stała się wśród młodych ludzi partią obciachu, a tzw. „mohery” mogły chodzić z podniesionymi głowami. W niepewnych czasach, kiedy w Europie wybuchają bomby i gdy nie potrafi sobie ona poradzić z problemem, który w ogromnej mierze sama sprowokowała (głównie Niemcy), czyli z problemem imigrantów z krajów Bliskiego Wschodu i Afryki – doskonale widać, że naród musi mieć oparcie w silnym i nastawionym na obronę własnych obywateli państwie.
Patrioci w szalikach aktywni w walce o wartości
Ci, którzy w Polsce napiętnowali kibiców za byle co, mocno niedoszacowali możliwości środowiska kibicowskiego. Okazało się, że międzyklubowe waśnie przestają być istotne w obliczu walki z wyalienowaną władzą.
Politycy z małą wyobraźnią zapomnieli, że prawdą jest to – o czym również mnóstwo razy pisałem – że kibicem zostaje się na całe życie. Nawet, kiedy ktoś nie chodzi regularnie na mecze, to ma wpojone określone wartości, kieruje się w życiu zasadami, które nie pozwalają go trzymać na postronku.
Kiedy przed laty napisałem do Gazety Polskiej ważny tekst zatytułowany „Patrioci w szalikach”, to ruch kibicowski był – jako całość – dopiero na początku tej przemiany, która ostatnio się dokonała i o której tu teraz piszę. Tę przemianę można scharakteryzować następująco: dawniej w środowisku kibiców postawy patriotyczne były silne, ale nie tak powszechne, jak dziś.Wojna wytoczona kibicom w ostatnich latach nie spowodowała zaniku i rozkładu tego środowiska, tylko sprawiła, że dla wielu fanów fundamentalne wartości zaczęły być zdecydowanie na pierwszym miejscu. Dzięki temu wielu młodych ludzi dostrzegło, że to, co pomijane i wyszydzane w mediach głównego nurtu, jest właśnie dobre, warte obrony i szacunku. Dobrze, by tej znaczącej przemiany polskiego środowiska kibicowskiego świadomi byli przedstawiciele różnych środowisk, ruchów społecznych, a także partii politycznych. Niektórzy chcieliby marginalizować znaczenie ruchu kibicowskiego w dzisiejszej Polsce.
Świadczy to o tym, że nie dostrzegają zmian zachodzących w wielu obszarach, bowiem środowisko kibicowskie jest bardzo zróżnicowane i szerokie. I nie sposób go zaszufladkować. Także na tym polega jego siła i jego fenomen.
W końcu kibicować narodowym i patriotycznym wartościom oraz polskim tradycjom niepodległościowym, to naprawdę duża i ważna rzecz.
Jerzy Dudała
Autor książki „Fani-chuligani. Rzecz o polskich kibolach”.
Fot. tritontv.com, wroclawianie.info, euro2012.newsweek.pl
Users who have LIKED this post:
