Granat w kieszeni i hasło „Sąd sądem, a sprawiedliwość musi być po naszej stronie”, czyli obrazek z komedii „Sami swoi” stał się kultowym przekazem dla kilku pokoleń Polaków. Każdy to rozumiał po swojemu, każdy odnosił do sytuacji swojej lub znajomych, którzy akurat mieli jakieś sprawy w sądach.
Twarz polskiego sądownictwa jest wykrzywiona. Wszyscy widzą, że jest ono wykrzywione, wręcz pokrętne. Wygrywa nie sprawiedliwość, lecz pieniądze i układy. Nie ma co prawda takich asów, jak sędzia Roland Freisler (spróbujcie zainteresować się osobą, w swoim fachu był wybitny), ale jak się patrzy na efekty działalności części członków temidy, to nóż sam otwiera się w kieszeni.
Część z nich działa na polityczne zamówienie.
Taki Paweł Chodkowski z Wrocławia, który oskarżonych o udział w proteście przeciwko wizycie na wrocławskim uniwersytecie zbrodniarza majora Baumana wydał wyrok wyższy, niż tego domagał się oskarżyciel.
W teorii polskie sądy powinny chronić Polskę i Polaków. W teorii, gdy prawo jest niejednoznaczne, gdy są różne możliwości jego interpretacji, polski sędzia w polskim sądzie mając do wyboru interes polski i obcy, powinien stanąć po stronie Polaka.
Bronisz? – Siedzisz!
Gdy w 2013 roku na plaży w Gdyni kibice Ruchu Chorzów stanęli w obronie zaczepianych przez meksykańskich marynarzy polskich kobiet, wywiązała się bijatyka. W której cwaniacy z Meksyku używali ostrzy. Polskiego sądu nie obchodziło co było przyczyną rozróby, jakie było jej zarzewie, kto i czym doprowadził do tego, że „coś się działo”. Swoją drogą, ciekawe co by było, gdyby meksykańscy „maczo” obmacujący polskie dziewczyny zamiast zgranej i licznej ekipy kiboli za przeciwników mieli dwóch czy trzech obrońców moralności?
Trafiło na kiboli Ruchu Chorzów, którzy właśnie przybyli do Gdyni na mecz swojej drużyny. Zatem zrobiła się niezła jatka.
I co zrobił polski sąd? Z góry uznał, że winni są kibole. Meksykańce wiedząc, że sprawa wcale nie jest taka oczywista, ba, wiedząc, że gdyby w Meksyku zdarzyła się podobna awantura, to winni byliby marynarze, odpłynęli z Polski niemal natychmiast, gdy tylko cała załoga zameldowała się na pokładzie statku.
Polski sąd został pouczony przez antypolskiego Kaszuba, że z pozycji premiera naszego kraju „będzie wpływać na sądy i policję, by surowo ukarać winnych przemocy”.
No to właśnie mamy finał sprawy. Po wyczerpaniu całej drogi prawnej sześciu fanów Ruchu zostało skazanych na karę bezwzględnego więzienia. W tym jeden na ponad dwa lata odsiadki.
Przekaz: j…ć Polaka
W obecnej sytuacji przekaz dla polskiego społeczeństwa jest jasny.
Jak ktoś przyjedzie do Polski, to mu wolno wszystko. Arab będzie gwałcił Polkę, której wina w oczach Araba będzie polegać na tym, że nosi kieckę pokazującą kolana. No i ma rozpuszczone włosy. Jak będziesz, Polaczku, przeszkadzał Arabowi w czynnościach seksualnych, to zostaniesz skazany na odsiadkę. Bo w Polsce nie rządzi polski punkt widzenia, tu karty rozdaje antypolski Kaszub słuchający rozkazów z Berlina. Tu sądy są posłuszne bandzie złodziei rozkradającej kraj, który ponoć reprezentują.
W POpapranej Polsce Polaka może bić każdy.
Roman Zieliński, fot. kresy24.pl
</section>
