Artykuły · Fanatik / fanatik.ogicom.pl

Idą po nas?

hoolsheaven

wesołekZaczęło się niewinnie. Od czarnego jak heban Nigeryjczyka. Olisadebe tak naprawdę Polskę ma tam, gdzie plecy kończą swą szlachetną nazwę, a nogi jej jeszcze nie zaczynają, ale „nam się opłaciło”, bo Polska po naturalizacji Murzyna dostała się dzięki jego golom na futbolowe mistrzostwa świata.
Później było jeszcze gorzej.
To była szpica
W taki małym wycinku rzeczywistości, jaką w skali naszego życia jest sport wystarczyło kilku. Niemiec, Brazylijczyk, Francuz… jeszcze paru i zobaczyliśmy, z czym wiąże się migracja i nieprzemyślane działania osób odpowiedzialnych za wpuszczanie w nasze granice obcych nam ludzi. Nabrano futbolowego barachła i tak oto reprezentacja Polski w piłce nożnej stała się kadrą PZPN-u.
Futbol to jeszcze życiowa ekstraklasa. Nawet Murzyn – półgłówek, ale potrafiący składnie kopnąć piłkę jest w „swoim” nowym kraju samowystarczalny. Ba, żyje mu się lepiej, niż przeciętnemu tubylcowi. Bo w futbolu krążą takie pieniądze o jakich zwykłym śmiertelnikom się nie śni.
Problemem dla kraju są tabuny obcych kulturowo, językowo, wyznaniowo, rasowo, mentalnie imigrantów, biednych jak myszy kościelne, którzy co prawda nie marzą o bytności w Polsce, ale to tylko dlatego, że u nas jest niewielka pomoc socjalna ze strony państwa. Ale jak nie można wylądować lepiej, to dobrze się zaczepić choćby nad Odrą i Wisłą.
Obecnie Polska wciąż jest krajem jednowyznaniowym, jednorasowym, jednokulturowym, jadnonarodowym, mamy jeden język. Ale już powoli rozrastają się kolonie Koreańczyków, Wietnamców i przede wszystkim Ukraińców. Jeszcze nie są zbyt widoczni, jeszcze nas nie przytłaczają swoją obecnością, lecz już są miejsca, w których zwykły, polski obywatel czuje się nieswojo.
Coraz więcej pojawia się też u nas Murzynów, Arabów, Czeczenów i innych. Różnych od nas tak bardzo, że przyciągają swoją uwagę nawet w tłumie ludzi.
Multimiłość z uciętą głową
Różnym miłośnikom multikulturowości nie tylko nie przeszkadzają, lecz stanowią dla nich „dowód, że można współistnieć”.
Jak to współistnienie będzie wyglądać w niedalekiej przyszłości? Co jakiś czas mamy przedsmak tego, co nas czeka. Na ekranach telewizorów podczas programów informacyjnych.
Na razie przyglądamy się informacjom o rozruchach Murzynów w USA i Wielkiej Brytanii. Na razie to we Francji ucinają głowy i urządzają sobie strzelaniny islamiści. To w krajach Magrebu morduje się białych turystów – ostatnio głównie w Tunezji. Bo już codzienne zamachy w Iraku, Afganistanie, czy ostatnio w Kuwejcie tak naprawdę nikogo w Europie nie interesują. Niech sobie tam te głowy ucinają, mało kto rozróżnia szyitów od sunnitów czy salafitów, a że czasem „coś się zdarzy”, to ich wewnętrzny problem.
Identycznie jak w Nigerii, gdzie jakieś islamskie Boko Haram wycina wioski maczetami i pali kościoły wraz z wyznawcami Boga.
Co ciekawe…
Jak już się obce nacje w Polsce zakorzenią, to na pierwszy odstrzał pójdą te wszystkie ciotowate łajzy, które piszczą o konieczności wprowadzania jakichś genderów, sukienek dla chłopców i wyrzucaniu religii ze szkół. Chociaż, gdy ich multikulturowe wizje wejdą już w życie, to islamiści pozrzucają biedronio-podobnych z dachów, jak to czynią u siebie. A wojujące feministki powsadzają w czadory i będą je gwałcić raz na tydzień.
Wniosek?
Interesujące jest to, że po piątkowym strzelaniu jak do kaczek do plażowych leżakowiczów w Tunezji, rząd tego kraju zapowiedział… burzenie meczetów.
W nosie mamy Tunezję i Tunezyjczyków, ale w tym przypadku bardzo, ale to bardzo podoba się nam owa zapowiedź. Miejmy nadzieję, że wyburzą wszystkie.
Tymczasem w Polsce meczety się buduje. W Warszawie, w Gliwicach, cholera wie, gdzie jeszcze. W Polsce mówi się również o „konieczności sprowadzenia części imigrantów”.
Płyną po nas?
Tusk to co prawda wredny kłamca, lecz pierwszy raz zapunktował dla Polski, gdy mówił o odrzuceniu programu przyjmowania obowiązkowych kontyngentów imigrantów przez poszczególne kraje Unii. Co nas obchodzą konsekwencje zapędów kolonialnych takich krajów jak Francja, Wielka Brytania czy Włochy? Chcieli mieć kolonie w Afryce, na Bliskim Wschodzie i Bóg jeden raczy wiedzieć gdzie jeszcze, to niech teraz sami szukają sposobu, by się pozbyć problemu walącego do Europy drzwiami i oknami, na pontonach, drzwiach od stodoły i w dziurawych kutrach.
Na razie kontynent kojarzony z najbardziej rozwiniętą cywilizacją jest miejscem inwazji tłumów obcych nam ludzi.
Roman Zieliński, fot. polskieradio.pl

Swoją drogą… w 2006 roku wydałem książkę pod prowokującym tytułem „Jak pokochałem Adolfa Hitlera”. A tam przewidziałem, że będziemy mieli najazd imigrantów przez Morze Śródziemne, i że islamiści będą ucinać głowy ludziom w Europie.
Oraz to, że Ruscy będą chcieli odbudować imperium, Polskę rozkradną politycy, a żydzi jeszcze nie zaspokoili swoich roszczeń finansowych wobec nas.

				</section>