Artykuły · Fanatik / fanatik.ogicom.pl

Handel czy sprzedaż?

puste_polki_pap_archJuż za czasów Kubiaka o tym pisałem, ale widzę że nadal średnio to do kogokolwiek dotarło, nie rozumiał tego poprzedni zarząd klubu i jak widać nie rozumie tego obecny – „marketing” nie zapełni trybun! Jeśli ktoś myśli, że robienie plakatów, konkursów, czy innych akcji promocyjnych podniesie frekwencję to jest skończonym naiwniakiem. Takie działania są potrzebne, ale one tylko wspierają sprzedaż biletów, nie tędy droga. To właśnie sprzedaż jest kluczem do sukcesu, a nie marketing! A w Śląsku z tego co widać, nie ma czegoś takiego jak dział sprzedaży, ani też nie ma osoby odpowiedzialnej za sprzedaż.
Jaka jest różnica między marketingiem a sprzedażą? Ano taka, że marketer wymyśla akcje i rozwiesza plakaty modląc się by kogoś to zainteresowało, a handlowiec idzie do klienta i sprzedaje mu bilety. Daje wymierną korzyść, kosztując przy tym znacznie mniej. Oczywiście handlowiec potrzebuje wsparcia marketingowego, owszem działania marketingowe są niezbędne w długofalowej strategii budowania marki, tak – mogą dobrze wspierać sprzedaż, ale to ciągle będzie tylko wsparcie. Plakatem biletów nie sprzedamy. Sprzedawać muszą ludzie, w ramach bardzo ściśle określonych planów sprzedażowych, z mocno dokręconą śrubą. Spytacie – to co, Grażynka z kasy ma łazić po Oporowskiej i szukać klientów? Trochę tak. Bo u nas sprzedaż musi być po prostu aktywna.

Kilka warunków jakie klub powinien spełnić, żeby sprzedawać więcej, czyli podnieść frekwencję:
1. Rozwój sieci sprzedaży
Z uwagi na niską rentowność klub pozbył się części punktów dystrybucji biletów. Dostępność jest kluczem do sukcesu.
2. Postawienie na sprzedaż
3 „młodych wilków”. 3 samochody służbowe, 3 laptopy i 3 komórki. W komputerach Excell. Wysłać w teren niech sprzedają zbiorowo bilety i karnety firmom. Duże fabryki, korporacje chętnie wydają na takie rzeczy pieniądze. Ludzie nie chcą płacić za bilety? Niech zapłacą ich pracodawcy. Po pół roku wzrost frekwencji o 2000-3000 na mecz. A to dopiero początek.
3. Aktywna sprzedaż
O tym można by książkę napisać. Pieprzonym obowiązkiem klubu jest mobilna sprzedaż biletów. Jest pojawianie się na każdej imprezie, festynie czy jarmarku z namiotem, ładną panią i brzydkim panem, który sprzeda bilety. Przed każdym meczem, jednostkowo i jednorazowo. Wszędzie, na każdym każdym zlocie fanów tłuczenia dupą butelek, albo festiwalu piosenki weselnej pod Nową Rudą. Kiosk, informacja o meczu i aktywna sprzedaż. Śląsk chcąc sprzedawać bilety musi być tam gdzie są klienci.

Trudne? No trudne, ale sprzedaż nie jest łatwa. Ale bardziej skuteczna niż plakaty.
gaax, fot. pap – zdjęcie przedstawia obrazek nieznany osobom, które mają mniej niż 30 lat, czyli sprzedawczynię u rzeźnika na tle kompletnie pustego sklepu.

Ceneo
1+