Artykuły · Fanatik / fanatik.ogicom.pl

Fart prezesa

hoolsheaven

radioPrezes Śląska Wrocław, Paweł Żelem to trudna do zdefiniowania osoba. Niełatwo przepadać za kimś, kto „ma oko na kolegów z pracy”, by o swoich „spostrzeżeniach” opowiadać pracodawcy.
Z drugiej strony, już jako prezes, odwalił na Oporowskiej kawał dobrej roboty. Ściął koszty funkcjonowania klubu. Lubi się chwalić na ten temat właśnie, czego za złe brać mu nie można.
Ma też wizję, jak klub ma funkcjonować. I o tym opowiadał w wywiadzie radiowym, który możecie znaleźć pod linkiem:
http://www.prw.pl/articles/view/43274/Pawel-Zelem-byl-gosciem-audycji-Wokol-Slaska
Gada prezes w sposób oględny. Widać, a raczej słychać, że do każdego problemu podchodzi bardzo delikatnie. Boi się używać twardych słów, a ostre deklaracje go przerastają. Choćby wypytywany w kwestii przedłużenia kontraktu z Calahorro, niby daje do zrozumienia, że grajek to żaden, ale jakoś przez gardło przejść to mu nie chce.
I można by te okrągłe słówka wziąć za dobrą monetę, gdyby nie jedna, podstawowa rzecz.
Żelem opowiada o tym, jak ściął koszty, co nie przełożyło się na obniżenie jakości sportowej.
I tu nie wiadomo, czy boki zrywać, czy od razu pogrążyć się w rozpaczy.
Fakt. Porównanie zakwalifikowania się do rozgrywek o europejskie puchary do miejsca dziewiątego wydaje się potwierdzać słowa prezesa. Niestety, miejsce w tabeli to jedno, a potencjalne możliwości drużyny to coś zupełnie innego. I tego prezes zdaje się kompletnie nie rozumieć.
Być może sobie uświadomi jak porówna grę Kokoszki z tym, co pokazali Grajcar lub Lacny (sam tego zrobić nie jest w stanie, ale może poprosi Pawłowskiego, to mu uświadomi o co chodzi). Jednak jest nader wątpliwe, by pojął kwestie kompletnie mu obce.
O braku wiedzy prezesa na temat potencjalnych umiejętności piłkarzy świadczy to, co mówi o Marco. Owszem, argumentacja finansowa w ustach Żelema brzmi sensownie. Niestety, ani słowem prezes nie odniósł się do boiskowych walorów Portugalczyka. Żelem po prostu nie rozumie, że są grajki „z tym czymś”, co robi różnicę, i cała masa takich, którzy „tego czegoś” nie mają. I mieć przebłysków piłkarskiego geniuszu nie będą.
Marco, co by o nim nie powiedzieć, należy do tych nielicznych z iskrą Bożą.
I choćby dlatego, że prezes kompletnie nie rozumie tego, co w gwarze nazywane jest „boiskiem”, nie widzi, że tegoroczny wynik jest o kilka klas lepszy, niż można się było spodziewać, to jeżeli coś się nie zmieni w sferze organizacyjnej, w najbliższą przyszłość nie ma co patrzeć ze zbyt wielkim optymizmem.
Roman Zieliński, fot. hbcpicayune.com

				</section>