Artykuły · Fanatik / fanatik.ogicom.pl

Dziecięcy ratunek

hoolsheaven

dzieciNa szczęście dla tych, którzy są odpowiedzialni za frekwencje na meczach Śląska skończyły się wakacje. Dzięki temu można zapełnić sektor „D” młodzieżą szkolną. Taka akcja będzie miała po raz kolejny miejsce w czasie spotkania z Piastem Gliwice (początek meczu piątek godzina 20:30).
Być może przybycie dzieciaków spowoduje, że stadion na Pilczycach nie będzie wyglądał żałośnie.
Ciekawe, co ludzi może nagnać na mecze? Na razie Śląsk jest modelowym przykładem, jak można wszystko spieprzyć w krótkim czasie. Tylko fankluby ratują frekwencje na sektorze „Oporowska”, reszta sektorów wygląda jak sopocka plaża jesienią – gdzieniegdzie można zobaczyć człowieka.
Tym razem rywalem Śląska jest lider najwyższej klasy rozgrywkowej – Piast Gliwice. Wszyscy się śmieją, że lider to z przypadku, lecz coś nam śmierdzi, że taki zupełny przypadek to nie jest. Nie tylko dlatego, że w pięciu meczach u siebie złoił wszystkich pięciu rywali, w tym faworyzowanych mistrzów wszechświata i okolic oraz rywala zza miedzy – Górnika Zabrze (lokalny przeciwnik jest dla Piasta kimś szczególnym). Ale generalnie, coś w tej drużynie siedzi. Choć nikt w niej nie gra. W sensie – nikt znany, nikt kto powszechnie jest uważany za perełkę futbolu. Lub choćby solidnego rzemieślnika.
Pewnym punktem w składzie jest dobrze nam znany z partaczenia w Śląsku Patrick Mraz. Ile się naklęli w Gdańsku na Piertowskiego, wiedzą tylko fani Lechii. A teraz Pietrowski również jest podstawowym graczem Piasta. Teoretycznie powinna to być drużyna środka tabeli modląca się o wejście do ósemki. A tu po 9 kolejkach lider i to taki, że nawet jeśli dostanie łomot dwa razy z rzędu, to raczej wciąż tym liderem zostanie.
Widocznie w zespole jest wyjątkowy duch walki i zaangażowanie. Inaczej tego fenomenu wytłumaczyć nie można.
Jeśli Śląsk nie wykorzysta faktu występu na Pilczycach pierwszej drużyny ekstraklasy przy sprzyjającej pogodzie do nagonienia ludzi na trybuny, to znaczy, że lepiej rozwiązać dział marketingu, a te drobne pieniądze przeznaczyć na firmę, która nie będzie robić nic innego, jak rozlepiać plakaty.
Roman Zieliński na zdjęciu wejście na stadion przed meczem z Arką Gdynia (rewanżowe spotkanie ćwierćfinałowe Pucharu Polski) rozegranego w marcu 2012 roku. Wówczas miała miejsce pierwsza akcja wpuszczania dzieci na stadion. Dla przypomnienia, choć kibiców Arki nie było (na nowym stadionie jeszcze nie przyjmowano kibiców gości wcale) na tym spotkaniu zanotowano frekwencję 19 994 osoby.

				</section>