Artykuły · Fanatik / fanatik.ogicom.pl

Dwa wielkanocne jaja

podbeskidzie* Zero do zera jakoś w przypadku meczu Śląska z Podbeskidziem w przedświąteczną sobotę kojarzą się jednoznacznie z dwoma jajami. Gra naszych orłów to też jakieś jaja są. Jedno jajko jest jednak szczęśliwe – po raz pierwszy w tym roku Śląsk wyszedł na zero z tyłu. Pawełek nie popełnił „pawełka”. Ale naprawdę wielkanocny to był mecz. Bracia myślami są już gdzieś indziej, choć Flavio kontrakt ma jeszcze dość długi (czy jest coś, czego nie wiemy?). O Lacnym będzie poniżej. Dudu – dramat.

* Zakładając, że trener Pawłowski ma rację mówiąc o 40 punktach potrzebnych do tego, by wejść do ósemki, to można świętować dziś na całego.
Prezes Żelem już jest usatysfakcjonowany. Dla niego sezon się już skończył.

* Fani gości też świętowali. Do Wrocławia przybyli w liczbie 14 (fotka u góry artykułu). I tak o 14 więcej, niż się zapowiadali. Widać, że inwazja na Warszawę na rewanż Pucharu Polski została odwołana…

* Milos Lacny powinien się udać na leczenie. Głowy. Się chłop nagrał całe 10 minut. Co by się stało, gdyby cięty przez niego rywal poszedł dalej wzdłuż linii autowej? Nic. Ale lepiej było go wyciąć. W efekcie rywale i tak nie stracili piłki, Śląsk stracił minutę gry i zawodnika na boisku oraz wiarę w to, że Lacny jest sensownym piłkarzem.

* Grając kilka minut w „10” Śląsk na boisku wyglądał jakby lepiej.

sektorA* Doliczono się ponad 8 tysięcy widzów. Ciekawe, jaką metodą liczono. Pewnie odpowiedzialny za podanie tej informacji kilka sektorów policzył dwa razy. I tak mieliśmy szczęście, że pogoda była znośna, a śnieg przyprószył, kiedy wszyscy i tak już byli na stadionie. Ponadto trochę ludzi przyciągnęły świątecznie niskie ceny. Na dodatek pojawiło się mnóstwo osób rzadko będących we Wrocławiu, który odwiedzili miasto urodzenia z okazji Wielkanocy. Stąd na trybunach swój pobyt odnotowało mnóstwo osób pracujących w Niemczech i innych krajach. Na zdjęciu obok – sektor A. Na zdjęciu poniżej – młyn widziany z góry.

Młyn* Wreszcie zaczęto śpiewać wolniej. Przynajmniej jedną piosenkę. Dotychczas zasuwaliśmy, jakby to był konkurs „kto wykrztusi z siebie tekst najszybciej”.
Na dzisiejszym meczu można było przećwiczyć śpiew na dwie trybuny. Ale nie przećwiczono.

pogrzeb* Przed meczem minutą ciszy uczczono „Bodzia”. Na zdjęciu obok – Jego pogrzeb.

* Po meczu my mamy spierniczone święta. Ciekawe, czy piłkarze też.

* Nowa nazwa stadionu na Pilczycach to „Remis Arena”. Tak sobie wymyślono w ramach jednej z przedświątecznych i pomeczowych imprez. Ostatni raz Śląsk wygrał w grudniu.

* Pomeczowe opiernicz z trybun było nader łagodne.
Aha, już wiemy. Tydzień temu nasze orły sobie trochę pobalangowały. To co opisaliśmy w artykule „Szczęście się odwróci?” ( http://fanatik.ogicom.pl/?p=4391 ) to był tylko początek imprezy. Bale zakończono dużo później, dużo bliżej centrum i ze znacznie większą ilością wypitych trunków na łebka.
RZ, BK, KKK

				</section>