* Przegrywając 1-2 u siebie z drugoligowym Zawiszą Bydgoszcz, co prawda w Pucharze Polski, Śląsk udowodnił, że obecnie jest na poziomie drugiej ligi. Co najwyżej.
* Aczkolwiek trzeba przyznać, że „na oko” to nie wyglądało aż tak tragicznie. Nie, to bez kpiny. Optycznie Śląsk miał przewagę nad drugoligowcem. Jeszcze raz: optycznie.
* Odpadnięcie z PP oznacza, że teraz przed drużyną postawiony zostanie jeden cel.
* Od 10 minuty spotkania do końca pierwszej połowy celem obserwacji jednego z redaktorów Fana był Dudu. „Piłkarz meczu” z Górnikiem Łęczna.
Przyjęcia – tragiczne. Podania – tragiczne. Dośrodkowania – tylko na pałę. Poziom Jasia Fasoli, tylko że przy Jasiu byłoby przynajmniej śmiesznie.
* Czekamy na drugi mecz Kuby Wrąbla, w którym nie puści żadnego gola.
* Obserwujemy też posiadacza popalonych mięśni, Kamila Bilińskiego. W 31 minucie mógł zapewnić awans strzelając dwa gola w odstępie kilkudziesięciu sekund. Popalone mięśnie jednak nie pozwoliły mu na celne strzały.
* Najgorsze w tym całym widowisku sportowym było to, że Śląsk okazał się za słaby na drugoligowca, choć wszystko wskazuje na to, że mecz został potraktowany poważnie.
* Poważnie meczu natomiast nie potraktowała publiczność. Obstawiamy, że na sektorze „C” było jakieś 700 osób, ze sto na „A” oraz niespełna tysiąc na „Oporowskiej”. Może z 1 800 widzów się uzbierało. „D” po raz pierwszy był zamknięty na głucho. „Rekordowa” publika na Pilczycach.
* Drugoligowi stajemy się jako kibice. Ilość ludzi na trybunie, związana z tym siła dopingu (choć jak na 350-400 osób na sektorze to i tak wyszło nieźle) ilość flag i indywidualnych barw – kibicowsko druga liga.
Jeszcze ratują nas liczby wyjazdowe i grafy.
* Po meczu piłkarze wreszcie usłyszeli to, co powinni usłyszeć już dawno temu. Krótko i zwięźle „wyp…”. Ale do niedawna obowiązywało hasło „nic się nie stało”. Teraz zbieramy efekty tego „nic się nie stało”.
* Przed Śląskiem jeszcze wyjazdowy mecz w Bielsku-Białej. W poniedziałek na trzy dni przed wigilią. Układający terminarz zapomniał, że Polacy obchodzą Boże Narodzenie?
* To był interesujący mecz dla kolekcjonerów. Część wejściówek miała wydrukowane „Liga Europy” i „Zawisza Bydgoszcz”. Te wejściówki kiedyś mogą stać się cenne, jak słynne znaczki „Mistrz Polski 1982”, które po meczu z Wisłą gdy Śląsk tego mistrzostwa nie zdobył walały się po całym stadionie powyrzucane przez okazjonalnych kupców.
* Zdjęcie do artykułu dobrane, a jakże, złośliwie. Zamiast pokazać wkłady do koszulek daliśmy same koszulki.
* Aha, bo by się zapomniało. Po meczu odbyło się losowanie półfinałów Pucharu Polski. Coś tam ostatnio wieszczyliśmy, że może nas nie obchodzić. Znów wyszło na nasze.
RZ, P, CZ, KKK, fot. lechia.net
Users who have LIKED this post:
