Artykuły · Fanatik / fanatik.ogicom.pl

Dojenie cyca

hoolsheaven

komediowoHomopropagandy nie znam, bo nie czytam lewackich gazet i nie wchodzę na lewackie portale. Jednak dziś zrobiłem wyjątek, bowiem dostałem impuls zewnętrzny. Jaki? Otóż przechodząc wczoraj wieczorem ulicą Świdnicką obok gmachu Opery usłyszałem dudnienie. Niedawno nieopodal miał miejsce koncert Obłędu, zatem prowadzony dobrymi skojarzeniami postanowiłem sprawdzić, co się dzieje.
Tam niczego sobie scena, jakaś zupełnie nie moja muzyka i niewielka grupka ludzi. Dość smętna trzeba przyznać.
Postałem kilka minut i doszedłem do wniosku, że jest to bezsensowna impreza, zatem rozpocząłem ewakuację. Odchodząc od garstki osób natknąłem się na znajomego, który również opuszczał miejsce. Stwierdził, że przyszedł pooglądać sobie lewackie mordki, ale, jak to ocenił, „frekwencja nie dopisała, przybyły same lewackie oficjele”. Dopiero od niego dowiedziałem się, że zaszczyciłem swoją obecnością imprezę dla pedałów i pomyleńców.
Aby się zorientować czym był ów „koncert” postanowiłem zrobić sobie przegląd czego tylko można. Stąd jestem w posiadaniu informacji, co to było za dziwo.
Ale oprócz wiadomości o samym „wydarzeniu artystycznym” czytałem komentarze osób podpisujących się pod artykułami. I wtedy dopiero dostrzegłem, że chyba znakomita większość z i tak nielicznej grupki, to były podobne do mnie, zupełnie przypadkowe osoby.
To jeszcze nic. Wychwyciłem, że część z tego marznącego bractwa to podobni do mojego kolegi „łowcy lewaków”, którzy na miejscu pojawili się raczej nie po to, by wspierać śmieszne inicjatywy. A już na podstawie obrazu wyciągniętego z pamięci zrozumiałem, że na pewno kilku dziwnych, stojących na uboczu kolesi to byli tajniacy.
I to byłby koniec dociekań, gdyby nie komentarz wyłowiony na Fanie, po którym jeszcze raz sobie przeczytałem wpisy na Gazecie Wrocławskiej, bo aż nie uwierzyłem, że to autentyk.
Po „wydarzeniu artystycznym”, o godzinie 22:38 wrzucił na stronę gazety swoje przemyślenia pewien koleś. Doszedł do wniosku, że po tym „koncercie” jest jeszcze bardziej nietolerancyjny, bowiem w urzędzie na Zapolskiej, gdzie odbywa praktyki, zapowiedziano im, że jak nie pójdą pomarznąć pod scenę, to po wygaśnięciu stażu im go nie przedłużą.
Poszedł marznąć. Mało tego, jak twierdzi, widział „małpy z urzędu, które kontrolowały kto przyszedł”.
Zastanawiam się, czym się różnią podobne imprezy organizowane przez Dutkiewicza od pochodów pierwszomajowych za czasów komuny i wychodzi na to, że komuna była sprawniejsza. Potrafiła nagonić masę ludzi. Na „koncercie” było co najwyżej kilkaset (liczba 300 podana w mediach wydaje mi się zawyżona), choć jak się okazuje część to najemnicy, podobni do praktykanta z Zapolskiej, część – policjanci, część to nastawieni anty do tego widowiska „poszukiwacze lewaków”, a chyba najwięcej było podobnych do mnie, zupełnie przypadkowych, niezorientowanych osób.
Zastanawiam się również, kto i jakie pieniądze płaci na takie „przedstawienia”. Że idzie z naszych podatków, to oczywiste, ale kto wydaje decyzje o wyrzucanie wspólnych pieniędzy w błoto?
degrelle, fot. komediowo.pl

Złośliwy komentarz redaktora naczelnego:
Pan płaci, pani płaci, ja płacę, my płacimy.
Miłośnik zbrodniarza Baumana za nasze pieniądze chce zbić kapitał polityczny.
Idealnym wręcz komentarzem do powyższego opisu naszego Czytelnika @degrelle będzie inny komentarz, innego Czytelnika @Pb55, a który jest tekstem powielanym przez niszowe portale:

Z oficjalnych informacji podawanych przez magistrat wynika, że obecnie Wrocław jest zadłużony na kwotę 3 mld zł. Aż 800 mln zł kredytów i pożyczek zaciągnięto na zagranicznym rynku. Należy podkreślić że obsługa tego długu w 2016 r. ma wynieść 87 mln zł czyli tyle, ile wynosi budżet średniej gminy w Polsce. Tę część zobowiązań można właśnie określić jako „dług oficjalny”. Oficjalnie miasto przyznaje się do „tylko” 2,3 mld zł długu, co i tak stanowi aż 64,1 proc. dochodów miasta. Gdyby policzyć pełne zadłużenie, to okazałoby się, że przekracza ono znacznie dochody miasta.
Najbardziej zadłużoną wrocławską spółką jest Miejskie Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji. Ten dług to 900 mln zł. A władze Wrocławia w 2016 r. chcą podnieść ceny wody.
Niedawno MPWiK postawiło właśnie Hydropolis – centrum wiedzy o wodzie, które kosztowało 69 mln zł:
-„Od marca we Wrocławiu za wodę i ścieki zapłacimy aż o 16 proc. więcej – Będzie bolało, ale to nieuniknione, bo MPWiK musi spłacić kredyt”. Ale macie swoje Hydropolis za 69 milionów. Rafał Dutkiewicz (prezydent Wrocławia – przyp. red.) wieczna zabawa i igrzyska. Mieszkańców ma po prostu bardzo bardzo baaaardzo głęboko w poważaniu!” – Napisał Tomasz Owczarek.
Na ok. 500 mln zł zadłużone jest również Miejskie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne i na prawie 450 mln zł Towarzystwo Budownictwa Społecznego. Dalej – 400 mln zł długów ma spółka Wrocław 2012, a 200 mln zł ZOO – wyliczył Krystian Mieszkała. – Należy podkreślić, że zadłużanie Wrocławia poprzez spółki miejskie łamie „ducha” ustawy o finansach publicznych, ponieważ prowadzi do omijania limitu zadłużenia – dodaje radny.

13 grudnia o godzinie 18:00 na placu Solnym we Wrocławiu odbędzie się pikieta antykomunistyczna.
Wątek Dutkiewicza i jego dojenie kasy z państwowego cyca również zostanie na tym spotkaniu poruszony.

13+

Users who have LIKED this post:

  • avatar