Najbliższy mecz Śląska – z Pogonią Szczecin (sobota 28 listopada godzina 20:30) już jest wyjątkowy. W samym środku sezonu, gdy Śląsk wciąż walczy w dwóch różnych rozgrywkach, a liga jest zaprogramowana na dodatkowe 7 spotkań, nasza drużyna zagra pojedynek na własnym stadionie po prawie miesiącu! Ostatnie spotkanie WKS-u na Pilczycach miał miejsce 31 października.
To rekord głupoty ustalających terminarz.
Śląsk się pisze na inny rekord. Ostatni raz ligowa wygrana przytrafiła się naszym orłom 12 września. Seria nie z tej ziemi. Może co niektórym marzy się wpis do klubowej księgi rekordów w partoleniu?
Klub natomiast powoli może się przygotowywać do walki z innym rekordem. Frekwencji. Ile to widzów było najmniej na meczu Śląska od czasu przenosin z Oporowskiej? Jest szansa, że tym razem będzie jeszcze mniej.
Na szczęście dla Śląska ci najwierniejsi mają motywację, by jednak w sobotę się na obiekcie pojawić:
1. wspomniane wcześniej miesięczne futbolowe „wygłodzenie”.
2. niemal najlepszy z możliwych terminów – sobota wieczór.
3. kibice gości będą obecni, co więcej, marzy im się tysiąc Portowców na tym meczu.
Niestety szukanie kolejnych elementów zachęcających musimy na tym zakończyć.
Elementy odstraszające to temperatura, zniechęcenie widowni, marazm wśród zawodników, seria nieszczęść, to znaczy porażek, co znalazło swoje przełożenie w tabeli, gdzie już znajdujemy się pod kreską oznaczającą spadek. Poza tym zwykli oglądacze w międzyczasie mogli odwiedzić stadion na spotkaniu międzypaństwowym, co niweluje „głód piłki” wymieniony w pozytywach.
No i rywal średnio atrakcyjny z medialnego punktu widzenia, choć usytuowany wysoko w tabeli.
RZ, fot insideedotion.com
Users who have LIKED this post:
