Mecz z Ruchem jest chyba ostatnią szansą rehabilitacji naszych piłkarzy. Bo to, co wyczyniają ostatnio, jest powodem do tego, by się zrehabilitować w naszych oczach.
Kto lub co jest winne fatalnej postawy naszych orłów? Sami zawodnicy uważają, że winne są zbyt ciężkie treningi. Znamy to doskonale, jak gwiazdy twierdzą, że jest za ciężko, to tak jakby wskazywali delikatnie palcem na szkoleniowca. Zatem mamy winnego – jest nim trener Pawłowski. Swoich win orły nie widzą.
Z naszej perspektywy wygląda to nieco inaczej. Gwiazdy albo są słabe fizycznie (w meczu z Koroną nie widzieliśmy pod koniec spotkania tej determinacji w dążeniu do zmiany niekorzystnego wyniku), albo nie mają ambicji. No i do tego umiejętnościami to większość z nich nie grzeszy. Dla udowodnienia tezy o tumiwisizmie części grajków trzeba sobie obejrzeć mecz ze wspomnianą Koroną pod kątem tego, jak na tle drużyny zagrał Bartkowiak. Porównać jego zaangażowanie z postawą paru innych kopaczy.
Dlaczego mamy grajków marnych? Bo program oszczędnościowy nie pozwala ściągać takich z odznaczającymi się umiejętnościami. I jeśli w Śląsku się nic w tej materii nie zmieni, to jesteśmy na kursie w kierunku drugiej ligi. Jeżeli nawet w tym roku uda się uratować przed spadkiem, to już w przyszłym przy dotychczasowej polityce zaciskania pasa wszystko się sypnie na sto procent.
Dlaczego piłkarze mogliby chcieć zmiany szkoleniowca? To jest dobre pytanie, na które odpowiedzi możemy się jedynie domyślać.Jeśli im się wydaje, że następca będzie mniej wymagający, to może nawet mają rację.
Uwzględniając wszystkie okoliczności słabej postawy graczy Śląska trzeba pamiętać, że całkiem liczna ich grupa w ciągu kilku najbliższych miesięcy skończy kontrakty z WKS-em. Przy oszczędnościowej polityce pryszczatego prezesa na kokosy w tym przypadku liczyć nie powinni.
Mecz z Ruchem w Chorzowie (piątek godzina 18:00) i wtorkowa potyczka w Bydgoszczy z Zawiszą w ćwierćfinale Pucharu Polski są ostatnim dzwonkiem alarmowym dla wszystkich, którym klub nie jest obojętny. Jak wydarzy się katastrofa i z Chorzowa przyjedzie zero punktów, a w Bydgoszczy kwestia awansu do półfinału zostanie praktycznie przesądzona na korzyść Zawiszy, to nie będzie na co czekać. Bez drastycznych pociągnięć nie da się myśleć o sensownej przyszłości naszego klubu.
Roman Zieliński
Artykuły · Fanatik / fanatik.ogicom.pl
