Artykuły · Fanatik / fanatik.ogicom.pl

Bielsko-Biała 22 IX 2015

hoolsheaven

GWrPodbeskidzie Bielsko-Biała – Śląsk 0-1, 1/8 Pucharu Polski
To był mecz nadzwyczajny. Bo wiele wskazuje na to, że może być ostatnim oficjalnym wyjazdem w tym roku kalendarzowym. Co prawda redaktor Fana być może załatwił w tej materii jedną ciekawą rzecz (o szczegółach napiszemy w sobotę, gdy poustalamy wszystkie fakty), ale znając obecne stosunki musimy się liczyć z tym, że reszta wyjazdów to tylko towarzyski wypad do Lublina w październiku. Dodatkowym elementem napędzającym frekwencję na ten mecz był fakt, że w Bielsku ostatni raz byliśmy w 2012 roku oraz to, że Podbeskidzie gra teraz na wyremontowanym stadionie.
Przygotowania
Ograniczyły się do chęci zorganizowania autobusu, lecz ostatecznie załatwiono tylko busa.
Jazda
Choć umówiono się nad wyraz szybko, bo kilka godzin przed meczem (z Wrocławia do Bielska można bez szarżowania dojechać w dwie godziny), to i tak wyszło jak zawsze. Powód? Jak zwykle ten sam. „Czekanie na lejących”. Dramatycznie wolno jechało się na ostatnim odcinku, gdy postoje były tak częste, że aż wnerwiające. Dobrze, że tym razem nie było żadnej stłuczki, gdyż już mieliśmy przypadki, że takie stawanie kończyło się jakimiś walnięciami. Wcześniej niektórzy przewidywali spóźnienie czekając godzinę na zbiórce. Na miejscu na wrocławian na dość oddalonym od stadionu parkingu czekała ekipa z Opavy.
Wejście
Niby w miarę sprawnie, bo bez zbędnych ceregieli wpuszczano na czterech bramkach, ale gdy niemal wszyscy przybyli tuż przed rozpoczęciem widowiska sportowego, to wchodzenie jednak trwało. Gdzieś do 30 minuty. Stąd zresztą opóźnienie w rozpoczęciu dopingu. Niektórzy wnerwieni takim obrotem sprawy „poszli w miasto” na zakupy. A że pora późna, wszakże spotkanie odbywało się o 20:30, to i sklepy nieczynne. Trzeba było trochę pospacerować w okolicy. Nic się nie działo.Nie było problemu z wejściem na stadion dla osób, które nie chciały się zaopatrywać w bilety we Wrocławiu. Dość sporo było takich i nikt nie miał problemu z wejściem na sektor.
Miejscowi zebrali się pod bramami i pośpiewali o tym, że piłka jest dla kibiców. Chodziło o ich wewnętrzne sprawy, z powodu antyislamskich haseł chcą się ich pozbyć ze stadionu.
Mecz na boisku
Kolejny dramat w wykonaniu piłkarzy Śląska. Gdyby nie Kuba Wrąbel, to sprawa awansu Podbeskidzie załatwiłoby w I połowie. Ale najwyraźniej miejscowi siedli kondycyjnie i po przerwie to Śląsk sprawiał znacznie lepsze wrażenie. Czy wpływ na to miał fakt, że rano nowy szkoleniowiec bielszczan zaordynował im trening? Na szczęście jeden z dwóch czy trzech celnych strzałów trafił do siatki Podbeskidzia i ostatecznie to Śląsk awansował do ćwierćfinału Pucharu Polski.
Warto odnotować, że był to pierwszy mecz Wrąbla w I drużynie Śląska, w którym nie puścił żadnej bramki.
Mecz na trybunach
Podczas gdy część wchodziła z biletami miejscowych na sektor gości, dwóch fanów Śląska z pewnego FC zrobiło dokładnie odwrotnie i znalazło się na sektorach autochtonów. Już tam szykowali pewne atrakcje, lecz jakoś zbyt jawnie to robili i ochrona udaremniła ich misterny plan.
Doping miejscowych nie istniał. W 80 minucie zerwał się na krótko spontaniczny.
Podbeskidzie miało dwie flagi: „Kęty” i „Kozy”. Na sektorze Śląska wisiały: Nabojka, Trójkąt, Oława, AS i KKN-u oraz dwie flagi Opavy: Opavaci i Young Boys.
Z sektora przyjezdnych leciało oprócz dopingu, który się rozpoczął dopiero w 30 minucie meczu, wrzutki na rząd. Między innymi „cała Polska razem śpiewa, Kopacz zdrajca, Donald pedał” a także „quantanamera, Śląsk Wrocław j… premiera”, a gdy spiker próbował zagłuszać przekształciło się na „j…ie spikera”. Jeden z ochroniarzy śpiewał wraz z wrocławianami te antyrządowe przyśpiewki. Ochroniarze dostali od kogoś wlepki Śląska. „Pewnie za te śpiewy”. Śpiewy pewnie będą miały swoje reperkusje, gdyż pod sektorem usadowił się łysy gostek w okularach, który wsłuchiwał się w te przyśpiewki i coś tam skrupulatnie notował. Piwo na sektorze gości – to coś, co się podobało.
Powrót
Jedno słowo „szybki” określa całą jazdę.
Ilu nas było?
Kołowrotki wykazały 439 osoby na sektorze gości oraz dodatkowo 13 niepełnosprawnych, (którzy także przeszli przez te kołowrotki, stąd niektórzy uznają za oficjalna liczbę 452), lecz siedzieli obok. W tej liczbie Opava – sami się określili na 37, organizator podaje 34, gdyż podobno 3 nie dojechało. Wiślaków około 33, ale sami nie będą się w stanie określić, gdyż był to zjazd fanklubów. Z Gdańska było 5 osób.
T-RS, B, KKK, PK, PZ, AP, fot. gazetawroclawska.pl

0