Podbeskidzie Bielsko-Biała – Śląsk 0-1
Był to bardzo ważny mecz dla Śląska pod względem sportowym. Przegrywający zostawał na ostatnim miejscu w tabeli. W przypadku Śląska do zajęcia tej zaszczytnej pozycji wystarczał remis.
Elementem kibicowskim był fakt, że był to pierwszy ligowy wyjazd na legalu od meczu w Łęcznej (czyli od 15 sierpnia). Z przerwa na wyjkazd w Pucharze Polski do… Bielska.
Przygotowania
Ograniczyły się do załatwienia 500 wejściówek i autobusu.
Niektórzy byli niezbyt chętni do kupowania biletów we Wrocławiu, zatem sprzedaż szła opornie. Jednak w Bielsku postanowiono, że na mecz ze Śląskiem w dniu meczu w kasach nie będą sprzedawane bilety dla osób zameldowanych w województwach małopolskim (Wisła) i dolnośląskim.
Jazda
Jednej załodze urwało się koło w aucie. Ale, że zdarzenie miało miejsce na starcie, zatem podróżujących „rozdysponowano”. Zbiórki na mecze poniedziałkowe to porażka sama w sobie. Dość stwierdzić, że 45 minut po terminie jeszcze czekano.
Generalnie obyło się bez przygód, chyba, że za taką trzeba uznać coś, co jest wrocławską normą, czyli że większość dotarła na mecz gdzieś w okolicach przerwy.
Wejście
Na bramie testowano, jak to określono „alkosensory”. Czyli instrumenty działająca na zasadzie: masz poniżej pół promila – nie działa. Masz powyżej – jest sygnał. Cztery osoby z tego tytułu załapały się na „niewejście”.
Mecz na boisku
No i dla części fanów mecz był tragiczny, bo oglądali tylko drygą jego część. Tymczasem w I połowie, a zwłaszcza w pierwszych dwóch kwadransach jakoś tych „popalonych mięśni” widać nie było. Liczba strzałów na bramkę, jak na Śląsk – oszałamiająca. Fajnie prezentował się duet Grajciar – Kiełb, jakby pół życia grali razem. O tym, ze nasz „ostatni ulubieniec”, czyli Biliński to dramat udowodniła najlepiej minuta 25.
Sędzia pozwalał na ostrą grę. A przynajmniej tak wyglądało to z boku. Czy w rzeczywistości była ostra, czy było to konsekwencją padającego deszczu…Przyglądaliśmy się Wrąblowi. Wszakże został okrzyknięty „piłkarzem meczu” po zawodach z Zawiszą. Tym razem Kuba parę razy bronił na raty, miał farta w sytuacji, gdy Śląsk stracił gola, ale jednak sędzia tej bramki słusznie nie uznał. Do tego kilka interwencji naprawdę wysokich lotów i… po raz drugi w barwach pierwszej drużyny Śląska zachował czyste konto.
Generalnie wkłady biegały szybciej niż jeszcze niedawno. I z większym zaangażowaniem. Było to widoczne również podczas „obrony Częstochowy”, jaką nam zaserwowano w ostatnich minutach pojedynku.
Na pewno grali lepiej, lecz czy na ten fakt wpływ miało ciśnienie wytworzone przez świat kibolski, czy nowy sztab szkoleniowy? Na odpowiedź będziemy jeszcze musieli poczekać. O ile kiedykolwiek się jej doczekamy.Mecz na trybunach
Tłumów to to widowisko sportowe nie ściągnęło. No cóż, o terminach poniedziałkowych swoje zdanie wyraziliśmy już dawno. Kibice miejscowych zrobili flagowisko. I nawet dopingowali. Na nowym stadionie wychodziło dość głośno.
W koncówce meczu nawet polecieli: „K… Mać, Bielsko grać”.
Śląsk zbierał się całą pierwszą połowę. Statystyk naliczył, że w 25 minucie meczu sektor gości zajmowało 40 osób. I w pierwszych 45 minutach śpiewania nie było wcale. Gdy ktoś spytał, czy robimy doping, usłyszał odpowiedź:
– A na h…j ich dopingować.
W drugiej połowie pośpiewano.
Na płocie na sektorze Śląska zawisły flagi: „Nabojka”, „Łaziory”, „AS” oraz „Opavaci” ziomali z Czech, którzy tego dnia przybyli dość licznie.Po spotkaniu, gdy zawodnicy najpierw cieszyli się z kompletu punktów, później stanęli na środku nie bardzo wiedząc, jak się zachować, wszystkie wątpliwości rozwiał okrzyk z trybun. Znany z Wrocławia „wyp…ć”. No to wyp…lili.
Powroty
Nic godnego uwagi. Przynajmniej do nas nie dotarła żadna godna odnotowania informacja.
Ilu nas było?
Śląsk rozliczył się ze sprzedanych 373 biletów. Ale kołowrotki wykazały 430 osób.
W Bielsku nie bardzo kumają, jak to możliwe. Podejrzewają, że coś jest nie tak z nowym sytemem, który tego dnia testowano.
Natomiast my mamy prawo podejrzewać, że jednak spora część osób załatwiła sobie wejściówki, które obowiązywały na sektory miejscowych.
Wśród osób na sektorze gości odnotowano 40 fanów Opavy i około 30 z Krakowa. Przy czym określenie „z Krakowa” jest bardzo nieścisłe, gdyż mniej więcej 20 to byli kibice z Żywca i okolic.
KKK, B, K, N, fot. ekstraklasa.net, tspbb.pl, tspodbeskidzie.pl
Artykuły · Fanatik / fanatik.ogicom.pl
