* Śląsk pokonał jeden z najdziwniej nazwanych klubów, Termalikę Bruk-Bet Nieciecza 2-0. Co ciekawe, w Niemczech u bukmacherów zwycięstwo Śląska było obstawiane w stosunku 1,8. Kto się na tym zna, wie że tam Śląsk za „pewniaka”nie robił.
* To był mecz w którym nie odnotowano takich „naj” jak najgorszy termin (mógł się odbyć w poniedziałek), czy najgorsza pogoda. To jeszcze przed nami. Ale publika i tak „powalała”. Oficjalnie doliczono się niemal 7 tysięcy widzów. Na zdjęciu sektor „C”, ostatnio był dosyć pełny, tym razem nawet napis „Wrocław” prześwitywał. „A” jak zwykle dramatycznie pusty. Jak można stracić tych najwierniejszych fanów – kilka wpisów niżej.
* Fani Termaliki przybyli w sile około 60. Z dwiema flagami. Najdowcipniejszy komentarz podczas ich wchodzenia „lubinki się tu pojawiły zamiast nich?”. Chodziło oczywiście o pomarańczowe koszulki.
No, jedno jest pewne, lubinki nie będą teraz „procentowo najlepsi” 60 na 800 mieszkańców… takie procenty to do ksiegi rekordów się nadają.
* I bluzgów nie było…
* Mecz podczas którego sędzia rzadko używał gwizdka.
* Śląsk był o klasę lepszy. Teraz pozostaje pytanie, czy Termalica taka cieniutka, czy nasze orły zaczęły lepiej grać, gdy po odpadnięciu z pucharów zaczęli biegać po boiskach w rytmie tygodniowym?
* Pawełek gdy walnął „pawełka”, to obyło się bez konsekwencji. A w końcówce, gdy Śląsk odpuścił, szczęście było przy nas. Dzięki temu zespół z Niecieczy na swój pierwszy punkt i na swojego pierwszego gola w najwyższej klasie rozgrywkowej będzie jeszcze musiał poczekać. Śląsk się w historii tego klubu nie zapisze.
* Kibice z Niecieczy dwa raz przebili się ze swoim dopingiem. Co z tego, że na króciutko?
* Śląsk kibiców wiernych ma. Ale robi wiele, by ich stracić. Dwie opowieści z dzisiejszego spotkania. Ta druga daje do myślenia:
– Wydawało mi się, że nie wejdę na pierwszą połowę – stwierdził B-m, który kończył pracę o 15:00 i nie miał wejściówki. Okazało się, że z biletami przed meczem nie było kłopotów. Po prostu mało kto liczył na ich nabycie w kasie. I z tym wiąże się opowieść druga:
– Chodzę na mecze od 20 lat. Dziś wpadłem w jakiś korek i pod stadion przyjechałem spóźniony. Wraz ze mną było około 20 osób z Sycowa i dziadek z wnuczkiem z Bystrzycy. Choć była 20 minuta, to nie mogli dostać biletów, gdyż kasy były już pozamykane. Zacząłem robić awanturę, to ostatecznie się okazało, że łaskawie nam jedną z kas otwarto. Wcześniej nie mogli, bo „już robili bilans”. Kasy zamknęli, bo „kibice już biletów nie kupowali”. Na szczęcie wszedłem tak, że pierwszą bramkę zobaczyłem. Ja chodzę szmat czasu, to dalej będę chodził, ale jak ktoś był po raz pierwszy?
* Śląsk wygrał pierwszy mecz po serii 4 spotkań bez zwycięstwa. Odblokują się?
* Z trybun poleciało „Cześć i chwała bohaterom” oraz „Pamiętamy”. To po wczorajszej rocznicy wybuchu Powtsania Warszawskiego.
* Na tablicach reklamowano najbliższe spotkanie Śląska, z Lechią Gdańsk, jako mecz przyjaźni. Od pewnego czasu klub zaczął wykorzystywać układy światka kibicowskiego. I bardzo dobrze.
* Gol Kamila Bilińskiego… Powinien mu sie przydać. Może zacznie strzelać seryjnie?
B-m, Tomek88, J-NR, JR, RZ
