Już zbytnio nie pamiętamy, kiedy po raz ostatni byliśmy w Bydgoszczy. To znaczy my – kibice. Bo piłkarze Śląska bywali tam ostatnimi laty. Ale w roku 2006 (dwa mecze: 15 kwietnia i 11 sierpnia) gdy Śląsk grał w II lidze obok udającego Zawiszę Hydrotworu ściągniętego z Włocławka (wcześniej klub ten grał jako Kujawiak) miejscowi kibice robili wszystko, by na stadion nie przychodził nikt. Zatem na mecze do Bydgoszczy nie pojechaliśmy. Identycznie było wiosną tego roku, choć teraz powód konfliktu jest inny. Ale my, tak samo jak osiem lat temu, na meczu nie byliśmy.
Ostatni raz pojawiliśmy się w Bydgoszczy grając w II lidze w sezonie 1997/98. Dla wielu fanów Śląska to czasy nieomal prehistoryczne.
Co ciekawe: w ostatnim meczu z naszą obecnością Śląsk wygrał 1-0, natomiast gdy nas nie było, to Śląsk wtapiał kolejno 0-1, 0-2 (2006) i 0-1 (2014).
Piłkarze Śląska do Bydgoszczy wybierają się po to, by przerwać passę spotkań bez zwycięstwa. W ostatnich czterech meczach WKS zanotował 3 remisy po 1-1 (Amica, Kraków, Pogoń), które przedzielił wtopką 0-1 w Chorzowie. Ostatnia wygrana to mecz z Lechią w Gdańsku (4-1). Miała miejsce jeszcze w październiku. No dobra, w Stalowej Woli w PP. Też w październiku.
Teoretycznie Śląsk jest zdecydowanym faworytem potyczki, wszakże miejsce Zawiszy to sam ogon tabeli. Ale… no właśnie, jest pewne „ale”. Zawisza na wyjazdach dotychczas zgarnął dwa punkty. W… dwóch ostatnich kolejkach grając przeciwko Koronie w Kielcach i przeciw Jagiellonii w Białymstoku. A to oznacza, że dokładnie teraz zespół zaczął punktować. Jakby nam na złość.
Jednego w meczu Śląska z Zawiszą można być pewnym. Że widowisko to to nie będzie. Smutne, puste trybuny, a najbardziej słyszalnymi okrzykami będą te z boiska, jak piłkarze będą klęli, gdy im coś nie będzie wychodzić.
Ale tak to już jest, gdy szefostwo klubu za sprzymierzeńców uważa niebieską policję, a nie własnych kibiców.
Spotkanie Zawisza – Śląsk zostanie rozegrane w piątek 5 grudnia o godzinie 18:00.
RZ, KP
</section>