W kibicowskim światku na Węgrzech nadchodzą zmiany. Ichnie władze dokręcają kibicom śrubę. Na razie – w postaci konieczności wyrabiania sobie czipowych kart kibica. Przeciwko temu prostestują fani Ferencvarosu. Ostatnio robili to podczas meczu derbowego z Ujpestem. Robili w specyficzny sposób, poprzez demonstrację pod własnym stadionem. Gdzie ustawiono telebim na którym oglądano to spotkanie.
Wybierający się na tak specyficzne „derby” kibice Śląska wiedzieli, że meczu na żywo nie obejrzą, ale pojechali w liczbie 30. Miało być o 50 więcej, lecz z powodów organizacyjnych skończyło się na owej trzydziestce.
O przyjęciu ze strony Węgrów we Wrocławiu mówi się tylko pozytywnie. Zakwaterowanie w centrum i całonocna balanga poprzedzająca dzień meczu…
Samo oglądanie spotkania na telebimie to jedna wielka impreza. Wrocławianie trzymali się razem, dzięki czemu byli bardziej zauważalni w kilkutysięcznym, przeważnie białym tłumie. Białym, bo białe były specjalne koszulki odnoszące się do owych czipów wciskanych na siłę wolnym ludziom.Kibice Ferencvarosu w pewnym momencie zaczęli skandować „Polska” i „Wrocław”. Jak sami później stwierdzili dla nich „WKS Śląsk” jest nie do wypowiedzenia. Śląsk był reprezentowany m. in.flagą „Polak – Węgier dwa bratanki”.
Po meczu działo się trochę, bo bractwo rozlazło się po mieście. Derbowym mieście. I gdy mogło do czegoś dojść, wpadli strażnicy prawa i skończyło się na niczym.
PK, M, fot. M
</section>