Ilu uczestników zgromadził tegoroczny, wrocławski Marsz Patriotów? Według nas niespełna 10 tysięcy. O podniesienie frekwencji postarały się resorty. 500 funkcjonariuszy dopatrzył się jeden z informatorów Fana. Najzwyczajniej policzył milicyjne transportery, których na pewno było przynajmniej 45. Przed marszem stały tam, gdzie w latach komuny i tuż po „wolnych” wyborach grasowały prostytutki.
– Tradycja przetrwała – skomentował to właśnie miejsce postoju transporterów „PM”.
Według mediów głównego nurtu funkcjonariuszy było nawet 2 tysiące. Albo przesadzają, albo ściągnięto siły z całego województwa.Lista obecności
Na marszu widoczne było sporo transparentów NOP-u,okazję do zademonstrowania patriotyzmu swoimi transparentami wykorzystało część fanklubów Śląska*, były transparenty innych organizacji, takich jak Ruch Narodowy, ONR czy Zadruga, były także delegacje kibiców z innych miast. Tak zaprzyjaźnionych (zgrabna delegacja Miedzi Legnica) jak i niezbyt na co dzień lubianych we Wrocławiu.Oprócz tego Marsz Patriotów przyciągnął rzeszę ludzi nie identyfikujących się z żadnymi ugrupowaniami.
Start
Marsz wyruszył spod Dworca Głównego PKP. Jednak jest to świetne miejsce do rozpoczynania takich wielkich demonstracji. Gdy ludzie byli jeszcze na placu wydawało się, że jest może z 2-3 tysiące uczestników. Jednak kiedy pochód ruszył, widać było, że to są nieprzebrane tłumy.
Minusy
Trochę słabo przygotowany do roli zapodawacza haseł był mikrofonowy. Zbyt szybkie tempo skandowania, za krótko hasła leciały z głośników (gdy środek marszu już podchwytywał to, co było skandowane na jego początku, już następowała zmiana haseł).
Innym minusem było zbyt dużo okrzyków dotyczących obecnej sytuacji politycznej. Przez dłuższą chwilę pochód stał się antydutkiewiczowy. Szkoda energii na tego karła moralnego.
Jeśli wyliczać minusy – race są fajne i dodają kolorytu imprezie. Ale rzucanie achtungami wnerwia. Natomiast rzucanie achtungami pod nogi innym, to już szczyt głupoty. A kilku takich „mądrych inaczej” nie zabrakło. Na szczęście byli nieliczni.Co się udało?
Jednym z powodów wytyczenia takiej a nie innej trasy była chęć delikatnego „przyblokowania” Wrocławia. Tak, by jak najwięcej ludzi natknęło się na pochód. Zamiar udał się w pełni.
O mało nie udałoby się zakończyć Marszu przemówieniem profesora Marczaka, ale pomysłowość osób kierujących zgromadzeniem i zręczność jednego z redaktorów Fana pozwoliła rozwiązać problem.Samo przemówienie profesora było wyważone, pokazywało powody dla których Polska swoją niepodległość straciła i wskazywało na kierunki z jakich nasza, ułomna, obecna niepodległość może się spodziewać ataków. Oraz jak działać, by móc jej bronić.
Profesor wskazał winnych tej sytuacji – rządy, które zadłużyły nasz kraj na biliony złotych. I współpracujące z rządami samorządy lokalne, które także zadłużają swoje miasta czy regiony (sam Wrocław ma 6 miliardów długu, co jest efektem „radosnej twórczości” obecnych władz miasta).
Marsz zaczął się odśpiewaniem Roty, a zakończył Hymnem Narodowym. Oczywiście w wersji 4-zwrotkowej.Reminiscencje
W tym roku na trasie nie pojawił się żaden lewacki akcent. Najwidoczniej siedzący na skłotach zrozumieli przekaz ostatnich lat i się ze swoich nor nie wychylali. Inna sprawa, że oba wrocławskie skłoty były silnie pilnowane tak przed jak i po Marszu.
Nowością natomiast był latający nad głowami policyjny helikopter.
Redakcja
* Wśród fanklubów dały się zauważyć: Bolków, Milicz, Nowa Ruda, Wołów, Zgorzelec.
Własne obchody rocznicy odzyskania niepodległości zorganizowała w swoim mieście Oleśnica.
Z uwagi na tłum zapewne któreś z fanklubów lub organizacji pominęliśmy, zatem prosimy wpisywać się w komentarzach.
Ważną rolę w przygotowaniach do demonstracji odegrał Jarosław Bogusławski. Kandydat na prezydenta Wrocławia. Ciekawi byliśmy, jak zechce wykorzystać Marsz Patriotów do swojej kampanii wyborczej. Nie wykorzystał w żaden sposób. Nie było ani jednego zdania agitki. Tym różni się od politykierów.
</section>