Kary aresztu dla kibiców Śląska i nacjonalistów zostały uchylone. Wyroki grzywny – obniżone. To efekt apelacji, jaką złożyli skazani w procesie za protest przeciwko wizycie komunistycznego zbrodniarza, majora Baumana, jaki miał miejsce 22 czerwca ubiegłego roku na Uniwersytecie Wrocławskim.
- Uniwersytet, tak jak kościół, nie jest miejscem, w którym przystoi wykrzykiwanie wulgaryzmów oraz okazywanie pogardy innym ludziom – stwierdził w uzasadnieniu podtrzymania wyroków skazujących sędzia Piotr Wylegalski.
Teraz napisze coś, co w pierwszej chwili wnerwi moich kolegów z ławy oskarżonych. W zasadzie się z tym stwierdzeniem zgadzam. I przy takiej interpretacji prawa gotów byłbym się zgodzić, nawet kładąc pod topór tegoż prawa własną głowę. Jest jednak jedno „ale”.
Otóż znacznie większym przestępstwem niż okrzyki w szacownych instytucjach jest zapraszanie w mury świątyni nauki zbrodniarzy wojennych. I chętnie poddam się wymierzonej przez sąd karze, jeśli osoby publiczne, które ściągnęły do Wrocławia majora Baumana, poniosą przed sądem odpowiedzialność karną za promowanie antypolskiego bandytyzmu. Nawet bardzo chętnie bym posiedział w jednej celi z takim Dutkiewiczem.
Roman Zieliński, fot.kunce
</section>