Artykuły · Fanatik / fanatik.ogicom.pl

Teraz Puchar

pucharŚląsk po zwycięstwie w lidze z outsiderem będzie miał w najbliższy wtorek kolejną konfrontację z futbolowymi leszczami. Zagra w 1/16 Pucharu Polski z dryfującym do III ligi Widzewem Łódź.
Widzew to obecnie leszcze wyjątkowe. W obecnym sezonie odniósł jedno zwycięstwo. 2-1 w Gdyni z Arką strzelając decydującego gola w 90 minucie spotkania. W 9 kolejkach łodzianie zdobyli 8 punktów, czyli o jeden więcej niż ostatnia drużyna z tabeli. III liga zagląda im w oczy.
I z takimi cieniasami zmierzy się we wtorek o godzinie 20:00 Śląsk. Ciekawe, czy telewizja się tym zainteresuje na tyle, by przeprowadzić jakąkolwiek transmisję. Bo inaczej meczu nie zobaczymy, gdyż do Łodzi nie jedziemy.
U nas zawsze pod górkę
Niestety, na Oporowskiej mecze o Puchar Polski jak do tej pory były olewane przez wszystkich oprócz kibiców.
W klubie rozgrywkami PP nie interesuje się nikt. I nie myślcie, że w sezonie 2012/13 było inaczej. Dla przypomnienia – w Polkowicach Lenczyk eksperymentował ze składem, a zespół oddał dwa celne strzały na bramkę rywala. Na szczęście Diaz trafił raz. A drużyna rozpadającego się klubu z Polkowic była dokładnie taka sama jak klub, czyli Śląsk awansował.
Później był mecz z mającym inne problemy Bełchatowem, który to dopiero „zamieszał w składzie”. I zrobił się ćwierćfinał z Flotą Świnoujście, w którym Levy postanowił zmajstrować inny eksperyment personalny. Na szczęście* się udało i w półfinale wreszcie potraktowano te rozgrywki poważnie.
O kulisach pierwszego spotkania finałowego nie ma się co rozpisywać, bo się tylko wku…rzycie. To był ten moment, w którym Levy stracił kontrolę nad szatnią. I od tego momentu należało zacząć czyścić drużynę, ale to temat na zupełnie inne artykuły.
O tym z kim Śląsk odpadał w PP w historii tych rozgrywek na Fanie pisaliśmy już kilkanaście razy. Mieszko Gniezno to nas wywalił za burtę rozgrywek dwa razy… Górnik Knurów, Pogoń Oleśnica, Nielba Wągrowiec, Gawin Królewska Wola… lista egzotycznych klubów łojących Śląsk jest naprawdę długa. I naprawdę nie były to przypadki.
Eksperyment Pawłowskiego?
Trener Pawłowski robi fantastyczną robotę. Kto ma co do tego wątpliwości, niech spojrzy na wyniki. A właśnie z wyników trener jest rozliczany.
Nie wiadomo, czy jego zapowiedź, że w Łodzi zagra młody, rezerwowy bramkarz Jakub Wrąbel jest przemyślana.
Z jednej strony małolat musi się ogrywać. Najlepiej – ze słabiakami właśnie. Z drugiej – ewentualna porażka w lidze w pojedynku o półtora punktu jest do odrobienia. Porażka w Pucharze Polski jest definitywna. Następny mecz za rok.
Czy Wrąbel puściłby w Warszawie te 4 gole, które zaaplikowano Pawełkowi? Można sądzić, że nie.
Z młodymi bramkarzami jest jeszcze inny problem. Psychologiczny. Kiedy jest wstawiany z musu, to znaczy jeśli wchodzi, bo bardziej doświadczeni koledzy albo mają czerwone kartki, albo kontuzje, to wśród graczy z pola następuje specyficzne sprężenie. „Musimy więcej biegać, żeby młody miał mniej do roboty”. Natomiast jeśli trener stawia na małolata, choć nie musi, to do zespołu płynie sygnał: „skoro szefostwo olewa spotkanie, to znaczy, że i ja się nie muszę zbytnio wysilać”.
I tu jest pole do działania dla szkoleniowca. Jeśli już ma postawić na młodziana w pierwszej jedenastce, to musi również tak zmotywować graczy z pola, żeby ci nie odpuścili pojedynku.
Czy Pawłowski jest tego świadomy? Miejmy nadzieję, że tak.
Kolejne pytanie. Czy eksperymenty skończą się na jednej pozycji? Bo jeśli nagle zagrają Dankowski, Przybylski i jeszcze jeden młodzian, to będzie znaczyło, że PP to dla Śląska zło konieczne.
Tak, tak, znana jest powiastka „jak są tacy dobrzy, to niech to pokażą”. Ale każdy rozsądny wie, że nie można na głęboką wodę puszczać zbyt wielu na raz.
No, chyba że się prowadzi 3-0.
Roman Zieliński, fot. megfoto.flog.pl

* dodatkowym szczęściem w spotkaniach z Flotą był fakt, że odłożono zaplanowane na jesień ćwierćfinały, gdy klub ze Świnoujścia był rewelacją II ligi na wiosnę. A w rundzie rewanżowej ta sama Flota grała totalny piach.

				</section>