Artykuły · Fanatik / fanatik.ogicom.pl

Obdzieranie misia

obdzieranie* Trzy punkty z Górnikiem Łęczna miały być oczywistością. Trochę przestrzegaliśmy nad dzieleniem skóry na żywym niedźwiedziu, ale wszystkim się wydawało, że to takie robienie sobie jaj. No to mieliśmy horror. Na szczęście z fantastycznym zakończeniem. Niedźwiedź z Łęcznej zostawił we Wrocławiu skalp. Śląsk przegrywał 0-1, a jednak w ostatniej chwili uratował całą pulę wygrywając 2-1.

* Kilo szczęścia mieli piłkarze Śląska. Do przerwy powinno być ze 3-0 dla Górnika. Ale szczęście też trzeba umieć mieć. Śląsk nie tylko je miał, ale jeszcze w pełni wykorzystał. Do tego, by nasze orły zaczęły grać na poważnie, potrzebowały wstrząsu. No to sobie go zafundowali w postaci straconej bramki.

* Piło sobie bractwo w czasie meczu piwko w plenerze na wrocławskim osiedlu Kuźniki. Niezły kawałek od stadionu. Zakazowicze + leniwce (czyli tacy, którym się nie chciało iść na mecz). Sprawdzali co chwilę w telefonach aktualny rezultat
W 90 minucie było 1-1, gdy z kierunku stadionu dobiegł ich potężny ryk
– Na pewno jest 2-1, odśwież stronę…

* Kibice z Łęcznej dotarli na stadion Śląska. Niezbyt licznie, lecz byli. Biorąc pod uwagę fakt, że nie pobrali w odpowiednim terminie biletów, mogło być różnie.
Na sektorze Śląska za to były delegacje z Lublina i Opavy. Po jednym aucie.

* Na płocie pojawiła się dawno nie widziana flaga “szalik”.

* Bardzo żywiołowego gniazdowego tym razem mieliśmy.

* Wreszcie można było “polecieć na dwa głosy” z sektorem D. Trzeba przyznać, że akcja z dziećmi spowodowała, że frekwencja wyglądała jako tako. Tych dzieci było kilka razy więcej niż ludzi na sektorze zajmowanym przez najzagorzalszych sympatyków. Momentami przewaga liczebna powodowała, że… sektor D był głośniejszy.

* Na sektorze A było tyle ludzi, że pewnie zmieściliby się siedząc w dwóch rzędach. Po meczu kilka osób zastanawiało się, czy w lożach wciąż podają żarcie i picie. Sadząc po znikomej frekwencji – mogło wyszynku nie być.

* Sebastian Mila po strzeleniu gola oszalał ze szczęścia. Przebiegł całe boisko, by fetować bramkę pod sektorem “Oporowska”. I niemal cała drużyna pobiegła za nim. Ławka rezerwowych musiała pilnować, by dwóch piłkarzy Śląska nie celebrowało gola zdobytego w ostatnich sekundach pojedynku, lecz by w tym czasie stali na połowie Górnika. Gdyby zeszli na połowę Śląska, wówczas gracze z Łęcznej mogliby rozpocząć grę i w trakcie gdy wrocławianie by się cieszyli, samemu pognać z piłką na bramkę. Takie przypadki w historii futbolu miały już miejsce, stąd nerwowa reakcja sztabu szkoleniowego.
Na szczęście dwóch graczy Śląska słuchało podpowiedzi z ławki, faktycznie stało na połowie rywali nie pozwalając w ten sposób na rozpoczęcie gry.

* Co prawda szansy na utrzymanie po tej kolejce fotela wicelidera nie ma, ale fajnie się patrzy na tabelę, w której Śląsk jest drugi.
Hurraoptymistom należy się jednak przypomnienie, że Śląsk obecnie punktuje przede wszystkim u siebie. Tymczasem na 10 rozegranych spotkań WKS aż 6 grał na własnym obiekcie.

* Po 1/3 rozgrywek rundy wstępnej na koncie Śląska jest w rzeczywistości 10 realnych punktów (19 do podzielenia). Aby się dostać do górnej ósemki w zeszłym sezonie potrzebne było zdobyć ich 21 (42 do podzielenia).

* W barwach Górnika Łęczna wystąpił były gracz Śląska Patrik Mraz. Ciekawe, ile mu tam płacą?
RZ, Ż, M-BD, PN, NP-B, fot. rebelianci.org

				</section>