Awans Śląska w bólach. Pokonując na wyjeździe w Łodzi tamtejszy Widzew 2-1 WKS zameldował się w 1/8 Pucharu Polski. Niestety, pokazała to telewizja i teraz trzeba się trochę powstydzić stylu, w jakim ten awans został wywalczony. Bóle były tym większe, że skład Widzewa był ostro przemieszany. Wrąbel walnął jednego „pawełka” podając do nogi rywalowi, ale na szczęście grajek Widzewa okazał się lebiegą. Rezerwowi, którzy tym razem wyszli w podstawowym składzie generalnie pokazali, ze ławka to jest ich miejsce w Śląsku. Poza Ostrowskim. Hateley – dramat z asystą w tle. Ta asysta to był dopiero dar od losu…
Grodzicki… są jeszcze tacy, którzy żywią co do niego nadzieje. Ale po 1/16 PP jest ich na pewno dużo mniej.
Ostatecznie jednak liczy się efekt ostateczny. Śląsk po 70 minutach gry na poważnie (do 20 wydawało się naszym grajkom, że awans to mają zapewniony, wystarczy tylko doczekać do końca meczu i można będzie sobie gratulować), ostatecznie wypracował sobie awans w regulaminowych 90 minutach.
Najśmieszniejsze w obecnych rozgrywkach jest to, że Widzew w sezonie 2014/15 w dziesięciu meczach (9 ligowych i 1 w PP) prowadził w sumie przez 20 minut. 19 w meczu ze Śląskiem i jedną minutę w Gdyni z Arką.
Bardzo nam się spodobał doping na Widzewie. Rewelacja. Panna na pannie, bluzgi na wszystko, co się tylko rusza. Rewelacyjna, bezkompromisowa postawa, nawet nie mając fanów przeciwnika w zasięgu wzroku. To się nazywa godna postawa. Zgodnie z treścią wywieszonego przez nich transparentu „Może być biednie, ale godnie” Tak trzymać!
Teraz czekamy na werdykt, jaki zapadnie w środę w Stalowej Woli. Czy Śląsk będzie się musiał w październiku pofatygować do Stalowej Woli właśnie, czy do Gdańska. Z Widzewem piłkarze Śląska pożegnali się najprawdopodobniej przynajmniej na kilka najbliższych lat.
RZ
</section>