Artykuły · Fanatik / fanatik.ogicom.pl

Flagi się zabiera …

hoolsheaven

(AKTUALIZACJA) To nie kibice wymyślili walki o flagi. Kibole są jedynie kontynuatorami wielowiekowych tradycji. Światowych tradycji.
Flagi się zabiera, o flagi się walczy. Flaga to coś ważnego, to coś istotnego, to symbol. A w interesie każdego jest zdominować poprzez symbole przeciwnika. I w interesie każdego jest usuwać symbole wrogów.
Symbolami są pomniki, nazwy, godła, znaki i właśnie flagi. Dlatego gdy jakieś terytorium jest opanowane przez nowych ludzi, ci natychmiast wyrzucają stare symbole.
Burzyć, niszczyć, równać z ziemią…
Tak w 1918 roku zrobił Piłsudski, gdy kazał zburzyć w Warszawie olbrzymią świątynię prawosławną, która miała udowadniać, że Polacy są już zrusyfikowani. Identycznie niszczy się obce pomniki (a choćby we Wrocławiu – poczytajcie sobie jaki to pomnik stał przed Fredrą na Rynku). Zmienia się nazwy miast i ulic. Ale to później. Najpierw, gdy się wchodzi na obcy teren, zrywa się najbardziej ulotne symbole – flagi wroga.
Mistrzowskim sposobem zagrania na uczuciach poprzez profanację cudzych świętości wykazał się Hitler. Gdy w 1918 roku Niemcy podpisały kapitulację w wagonie kolejowym pod Compiegne, Francuzi ten wagon przerobili na symbol wielkiego zwycięstwa nad Prusakami. Co zrobił Hitler w 1940 roku? Ściągnął ten właśnie wagon – symbol w dokładnie to samo miejsce pod Compiegne i tam kazał Francuzom podpisać kapitulację. Delegacja żabojadów była w szoku. A kiedy sukces propagandowy został osiągnięty, wagon spalono.
Rwanie propagandowe
Przykładów rwania lub zdobywania obcych flag historia świata zna tyle, że nie sposób wymienić wszystkich. Ale propaganda i przekazy historyczne i tak ukazują takich sytuacji wiele.
W filmie „Bitwa pod Grunwaldem” jest ukazany moment, gdy polski sztandar pada w ręce Krzyżaków i gdy ci ryczą ze szczęścia. A później został przez Polaków odbity.
Z raportów średniowiecznych żołnierzy też można się doszukać liczby zdobytych na wrogach flag. Z lubością niemieckie kroniki filmowe po 1939 roku pokazywały spadające flagi polskie, francuskie, sowieckie, a w kronikach amerykańskich/ sowieckich/ polskich widać spadające i płonące flagi ze swastykami.
Punktem kulminacyjnym propagandy opartej na flagach jest sowiecki film, podczas którego na moskiewskim Placu Czerwonym czerwone żołdactwo nosi niemiecki flagi różnych pułków czy dywizji i zrzuca je na kupę przed lożą z której na ceremonię spogląda Stalin.
Kogo masz słuchać?
Flagi są istotnym sposobem pokazywania „kto tu rządzi”. Nie bez przyczyny istnieją kręgi, które chcą, by flaga unijna na terytorium Polski była eksponowana wyżej, niż flaga polska. Ludzie chcąc pokazać swoją nienawiść do jakiejś nacji czy organizacji – palą publicznie ich flagi. Stąd częste przekazy informacyjne z palonymi przez Arabów flagami Izraela i ich protektorów z USA.
Ponieważ kwestia jaka flaga gdzie i kiedy powinna wisieć w czasie międzynarodowych wizyt państwowych jest rzeczą bardzo ważną, dlatego problem flag jest istotną częścią protokołu dyplomatycznego.
z NiemcamiObce, to obce
Jakie jest podejście prostych ludzi do obcych barw?
Tu opis części wydarzenia, jakie miało miejsce podczas inscenizacji napaści na niemiecki posterunek. Wydarzyło się to 1 sierpnia na Rynku w Nowej Rudzie.
Przed rekonstrukcją gmach Ratusza udekorowano dwiema flagami ze swastykami. Gdy „Powstańcy” odbili Ratusz, pierwszą rzeczą było zerwanie tych barw i spalenie ich.
Licznie zgromadzona na noworudzkim Rynku publika do tego momentu była tylko biernym obserwatorem inscenizacji, ale gdy flagi ze swastykami płonęły, wśród ludzi dał się usłyszeć olbrzymi aplauz, wręcz entuzjazm.
Natomiast jeden z naszych kolegów uważnie obserwował, jak na te palące się flagi reagowali uczestniczący w rekonstrukcji Niemcy (grali, a jakże, SS-manów i żołnierzy Wehrmachtu). Nie byli zadowoleni.
Niebieskie z żółtym czy czerwonym?
Od kilku miesięcy bombardowani jesteśmy w programach informacyjnych wiadomościami z Ukrainy. A tam przekaz podprogowy. Bractwo w identycznych mundurach i z identycznymi czołgami ma albo ma niebiesko-czerwone (niektóre z białym, niektóre z czarnym) flagi, wstążki, chusty, świadczące o swej rosyjskości, albo identyczne wstążki i proporce z ukraińskim połączeniem niebieskiego z żółtym. A zlatujące z urzędów tak jedne jak i drugie flagi to też obrazki ze wschodniej Ukrainy.
Dla kiboli walka o flagi to jeden z elementów rzeczywistości. Tym ekipa silniejsza, im więcej zdobyła barw wroga. Tym słabsza, im więcej straciła.
Innym, lecz mającym mieć podobny, psychologiczny skutek jest wojna na napisy i wlepki. To podjazdowa wojna o terytorium. Ale to już temat na inne opowiadanie.
Roman Zieliński zdjęcia do tego artykułu – z inscenizacji w Nowej Rudzie.

PS: Właśnie się rozpisali jacyś wielce oburzeni tym, że ponoć jakieś dzieci były krojone z szalików. Z dostępnych nam informacji wynika, że te dzieci oddające cudze barwy miały po 20-kilka lat minimum, a najlepsi byli tacy, którzy coś wiedzą, że w jakimś kościele dzwonią i próbowali się ratować stwierdzeniami „jestem z Gdańska” czy „jestem z Lublina”. Przy czym jeden z tak twierdzących mówił to w charakterystycznej gwarze kojarzonej z okolicami Katowic.

Komentarze lamentujących o „biciu dzieci” (poza jednym, który przeszedł z odpowiednią odpowiedzią) lądują w koszu. Zatem uwaga do wszystkich płaczków: nie trudźcie się na darmo.

				</section>