Artykuły · Fanatik / fanatik.ogicom.pl

Dzień pikola 2

hoolsheaven

sklepikAKTUALIZACJA II) * Tak sobie obserwowałem w telewizji mecz Śląska z Borussią Dortmund (mój prywatny bojkot, nie zamierzam płacić pieniędzy za oglądanie treningu), przy okazji miałem odpalony komputer, nadrabiałem zaległości w serwisach społecznościowych, m.in. na Twitterze.

* Nie wiem dlaczego obserwuję profil serwisu wroclaw.sport.pl, wszakże gówna nie powinno się tykać bo śmierdzi, ale za przeproszeniem wnerwiają mnie niektórzy „redaktorzy” tamtego portalu. Poniżej po prostu wkleję wpisy z Twittera. Jeśli chcecie, to komentujcie, bo mi opadły ręce.

debile1

 

debile 2

Jednak pokuszę się o dosadny komentarz. Panowie redaktorzy szmatławca  – jeżeli nie podoba wam się Hymn Polski, to spadać do Rosji/Niemiec, a najlepiej na Madagaskar.

* W relacji telewizyjnej aż biły po oczach żółto-czarno-zielono-biało-czerwone barwy. Fajna kombinacja? Też sądzę że nie. Koszulka Borussii, oraz szalik Śląska, oraz odwrotne zestawienie.

* Sportowo – fajnie, że w drugiej połowie wystąpił Kuba Wrąbel – niech się uczy. Dudu to dramat, nic nie biega, nic się nie stara a w telewizji leserstwo widać przeokrutnie.

* Kolejny wpis z Twittera, kolegi dziennikarza (tym razem nie ze szmatławca) „Czuję się jak fotograf na meczu Śląsk – Borussia: „może pan nam zrobić zdjęcie”?

* Inna zmiana – Kamil Dankowski – nieźle sobie radzi na skrzydle, dlaczego jemu nie dać szansy, tylko wiecznie ten mało ambitny Dudu?

* Przed meczem jeden z naszych kolegów, nazwijmy go „X”, zobaczył około 25-osobową grupę pikoli poubieranych w barwy Borussii. Sam w koszulce Lechii, postanowił sprawdzić, gdzie to niemiaszki będą się udawać. Wszystko wskazywało, że na Rynek. Paląc głupa podszedł do ekipki, a ci wszyscy trajkoczą czyściutko po polsku…

* Mecz powinien zostać rozegrany godzinę po tym, jak się skończył. Ale „oni” kibiców mają gdzieś.

* Kto dał radę? Jak zwykle kibice. Mimo, że pogoda była dramatyczna (upał), że wynik jednoznaczny, na doping narzekać nie można.

* Ale jazgot! Jak tylko z trybun poleciało „panny pokonamy” (no, może nie „panny”, trochę ostrzej), mnóstwo ludzi zaczęło gwizdać. Tak oto plastikowiejemy. Zresztą te wszechobecne, żółte koszulki to nie były barwy naszych ziomali z Lublina czy Opavy. I – generalnie – spokój.

* Kto dał ciała? Jak zawsze, gdy stadion jest pełny lub prawie pełny, piłkarze wtapiają. Raz się udało zwyciężyć, poza tym same porażki. I to z tych do zera.
Lechia (jesień 2011) 1-0, Wisła (jesień 2011) 0-1, Legia (wiosna 2012) 0-4, Legia (finał PP, wiosna 2013) 0-2, Sewilla (jesień 2013) 0-5.

Oporowska* Jeśli choć ze sto osób z towarzystwa, które się pojawiło na trybunach zupełnie przypadkiem zacznie chodzić regularnie na mecze, to można będzie uznać, że to spotkanie coś przyniosło.

* Komentarz telewizyjny na Eurosporcie to jakiś dramat. Można było odnieść wrażenie, że obaj redaktorzy znieśli by jajko, byle tylko Borussia wygrała. Cały czas reklamka „już niedługo na naszej stacji będą państwo mogli obejrzeć kolejny mecz niemieckiej drużyny, a później superpuchar Niemiec, a jeszcze później już w Niemczech zaczyna się liga”!

* Wśród „żółtych” można się było doszukać wielu mieszkańców Górnego Śląska i wschodniej opolszczyzny. Co dało się wyczuć po gadce.

G, „X”, RZ. PM, fot. PM

				</section>