Artykuły · Fanatik / fanatik.ogicom.pl

Czas zajrzeć w przeszłość

zioloWasze komentarze czasem są inspiracją do przemyśleń, czasem – wspomnień. Ostatnio w związku z meczem z Zawiszą wspomniany był mecz o Puchar Polski z 31 sierpnia 1988 roku. Oj, działo się tam wówczas, działo… Gdyby obecne „dzieci internetu” mogły wówczas sobie poużywać, to wpisów na ten temat byłoby setki tysięcy.
Ale w tamtych czasach o internecie nikt nawet nie pomyślał. Informacje wydostawały się pocztą pantoflową, ale i tak informacje z Bydgoszczy rozruszały kibicowską Polskę.
Jednak fakt przypomnienia tych wydarzeń spowodował, że naszła mnie inna myśl. Że historia tego, co się działo na trybunach podczas meczów Śląska, odchodzi w niepamięć. Lub inaczej – jest jakoś mało ważna dla obecnych, najświeższych pokoleń fanów WKS-u. A akurat w tej materii Śląsk to jeden z filarów polskiej sceny kibicowskiej.
Były na Fanie świetne teksty wspominające początki lat 70-tych autorstwa RG, jednego z animatorów ruchu kibicowskiego we Wrocławiu, ale podczas któregoś z kolejnych ataków na naszą stroną – zniknęły. Trudno, rzeczywistości przeskoczyć się nie da. Natomiast trzeba ratować to, co ratować wciąż można. Ciągle jeszcze na trybunach jest sporo chłopaków, (a i dziewczyn… tak, tak) którzy na meczach Śląska tworzyli to, co w pewnym okresie stało się postrachem całej Polski. Wciąż są ci, którzy ustalali zgody z tymi, z którymi zgody mamy i robili wojny z tymi, z którymi przestało być nam po drodze.
Jak powstawały piosenki, które są naszego autorstwa? Jakie były nasze najliczniejsze wyjazdy? Gdzie było wesoło, a gdzie strasznie? Jak w ogóle wyglądały wyjazdy 20, 30, 40 lat temu? Kiedy po raz pierwszy odpaliliśmy piro na meczu? Kto się bał jeździć do Wrocławia, kto nie jeździł w ogóle, a kto nic sobie z możliwości zaliczenia łomotu w stolicy Dolnego Śląska niewiele robił? Jak ewoluowały nasze flagi? Skąd się wzięła nazwa „ognie wrocławskie”? Jakie jest nasze największe zwycięstwo, co jest naszą największą, kibicowską porażką? Jaki wpływ na siłę naszego ruchu miały poszczególne mecze? Gdzie się z nas śmiano, a gdzie podziwiano?
Sam mam sporą wiedzę na wymienione wyżej tematy, ale postanowiłem teraz porobić wywiady z trybunowymi ikonami, a czasem z mniej rzucającymi się w oczy kibolami tamtych czasów.
Nie, nie zacznę od jutra, na pewno nie będą to artykuły zbyt częste, bo przygotowanie się do takich wywiadów jest czaso i energochłonne. Ale mam postanowienie – zająć się misją udokumentowania tego, z czego powinniśmy być dumni, oczami fanów Śląska (i nie tylko Śląska).
Roman Zieliński, fot. foto.ziolo.eu

				</section>