Artykuły · Fanatik / fanatik.ogicom.pl

Nowy wróg Legii

(AKTUALIZACJA) Nie wiadomo, czy się śmiać, czy płakać. Błędy ortograficzne w zawiadomieniu o wywołaniu wojny to na pewno nie jest rzecz poważna. Otwarte groźby „cięcia nożami” to również rzeczy, które trudno traktować serio. Poważni terroryści mają to do siebie, że atakują. Natomiast mówienie o tym, że się będzie atakować to cecha terrorystów – planistów, czyli takich, którzy sobie o terrorze pogadają przy piwku. Tym przyszłe ataki w opowieściach skuteczniejsze, im więcej piwa szumi w głowie.
Do fanów Legii dotarło mailem takie oto zawiadomienie (pisownia oryginalna):
„Wydarzenia z 11 listopada 2013 pokazały że kibice Legii nie są w stanie zapanować nad grupką terroryzujących ich faszystów którzy z pobudek politycznych w barwach Legii napadają min. na kobiety i dzieci. Oświadczamy że w związku z tym zmianie ulegają zasady gry w Warszawie. Od dziś każdy podejrzany typ w szaliku Legii na ulicach Warszawy jest narażony na to że zostanie bez ostrzeżenia pocięty kosą albo poważnie okaleczony w inny sposób. Warszawiacy nie będą tolerować faszyzmu w swoim mieście. Jeżeli trzeba będzie was wszystkich wymordować nie zawachamy się żeby to zrobić. Do zobaczenia. ANTIFA WARSZAWA”.

Zasady pisowni mówią między innymi o tym, że przed każdym „że” stawia się przecinek, podobnie zresztą przed „który”, a „zawachamy” to raczej od wahadła.
Coś nam się zdaje, że piwa było na tyle dużo, że autora (ów) fantazja poniosła na orbitę, natomiast ciut brakło kasy, bo fantaści wypili na tyle mało, iż jednak któryś z nich dowlókł się do komputera, by swoje imaginacje przelać na klawiaturę.
Czekamy na rozwój wypadków w Warszawie.
niezależna.pl, RZ, fot. kasiekbeee.blox.pl

Rozumiem, adrenalina. Pisarczyk, który tak dzielnie zareklamował moją książkę sprajem na murze albo ma zszargane nerwy, albo coś z mózgiem. Otóż napisał ów przygłupek „Jak pokochołem Adolfa Hitlera”. Slang jakiś czy czy za dużo tych „o” w tekście dla dysortografa? A, jeszcze kwiatek na koniec. Tyle razy się podpisuję „Zieliński”, że choćby dla faktografii warto pisać w ten właśnie sposób, a nie (uwaga!) Źeliński. No, chyba, żeś deebyyl jest, a nie zwykły debil.

							</section>