Według niepotwierdzonych jeszcze informacji nowym prezesem Śląska ma zostać Paweł Żelem. Rodem z Oławy, były pracownik „Słowa Sportowego”, który zdaniem jednego z ówczesnych dziennikarzy „SS” dobrze zna się tylko na jednym. Lizaniu d…y swoim pracodawcom. Ponoć jest w tym mistrzem świata.
Kto Dutkiewiczowi podsunął tego Żelema tego nie wiadomo, ale albo podsuwający się nie zna, albo nie lubi Śląska.
Żelem w Śląsku już pracował pod koniec pierwszej dekady XXI wieku. No, określenie „pracował” jest lekkim nadużyciem, ale „był na etacie” tafia w sedno. Żelem był odpowiedzialny za marketing. Jego sztandarowy produkt, „telewizja Śląsk”, nigdy nie wyszła poza sferę planów. Zresztą później wizja ta się przekształciła w „telewizję Lechia”, bowiem Żelem trafił do naszych ziomków z Gdańska. Tam najpierw zauroczył fanów Biało-Zielonych, ale dość szybko się na nim poznano. I zajmował sobie wygodny etacik – taki był efekt jego ciężkiej pracy. Oczywiście o „telewizji Lechia” poza planistami nikt nigdy niczego nie usłyszał. Ani tym bardziej nie zobaczył.
Teraz ma nastąpić wielki powrót pryszczatego Pawełka do Wrocławia.
Szefem marketingu Śląska ma zostać natomiast związany wcześniej z Legią Warszawa Marek Drabczyk.
Media donoszą, że to jest osoba, która sprzedała nazwę stadionu Legii koncernowi PepsiCo, za co stołeczny klub miał zarobić 20 milionów złotych na trzy lata. Może chociaż ten gostek nie jest „żelemowaty”? Na pewno w Śląsku jest to twarz nowa.
RZ, fot. trojmiasto.sport.pl Na zdjęciu pryszczata twarz poważnego kandydata na prezesa Śląska, Pawła Ż.
</section>