Artykuły · Fanatik / fanatik.ogicom.pl

Jagotrauma

W sobotę piłkarze Śląska po przerwie wreszcie zagrają mecz ligowy. Z Jagiellonią w Białymstoku. Z tym rywalem już było dobrze, już sobie Śląsk radził tak u siebie, jak i na wyjeździe, jest jednak „coś”. Ostatnie trzy mecze z Jagiellonią we Wrocławiu. Po prostu koszmar.
Zaczęło się fantastycznie. Rok temu, 25 listopada w – jak się okazało – pechowej 13 kolejce było już 3-0 dla Śląska, a rywale grali w osłabieniu. Była 70 minuta i… zaczęło się. Głupia interwencja Spahića, czerwona kartka dla niego i karny dla gości. I w ciągu 8 minut zrobiło się 3-3. Ten mecz odcisnął wyraźne piętno na psychice trenera Levego. Zremisowanie wygranego meczu rzuciło mu się na mózg. Zdaje się, że to obecnie jest jedna z przyczyn, dla której szkoleniowiec kompletnie nie wprowadza zmian „ryzykownych”.
Teoretycznie później wszystko się naprawiło, wszakże wiosną Śląsk puknął Jagiellonię w Białymstoku 3-0, ale…Przyszła jesień. Kolejne dwa mecze z tym rywalem na Pilczycach i dwie wstydliwe porażki. Najpierw 2-3 w lidze (a było już 0-3!), później 0-1 w Pucharze Polski, przy golu straconym w doliczonym czasie gry.
Czy Jagiellonia stała się dla Śląska futbolowym katem?
Zobaczymy. W sobotę o 18:00.
Fani Śląska ostatni raz w Białymstoku zameldowali się dawno temu. Jeszcze za kadencji Tarasiewicza na szczęśliwie zremisowanym 2-2 meczu, który odbył się ponad pięć lat temu – 3 października 2008 roku.

Kibice gości nie są przyjmowani w Białymstoku z uwagi na rozbudowę stadionu. Dla zainteresowanych – zaczęła się w tym samym czasie, gdy za przebudowę Łazienkowskiej wzięto się w Warszawie. Jajo, nieprawdaż?
RZ, fot. ekstraklasa.wp.pl

							</section>