Artykuły · FanSlask / fanslask.aha.pl

ZŁOŚLIWE OKO 2009

Kto wzniósł się na wyżyny, a kto dobabolił w roku 2009? Wszędzie rankingi, klasyfikacje, listy najlepszych i najgorszych... My list układać nie będziemy. Mamy sklerozę, jesteśmy leniwi, jeszcze coś ominiemy i wywiąże się na naszych łamach awantura. Jakieś tam fakty jednak pod czaszkami pozostają, zatem wymieniamy co nam się podobało, co zdziwiło, z czego byliśmy zadowoleni a na co wkurzeni:
Oprawy Korony
Jak w krótkim czasie można zrobić coś z niczego dali przykład fani Korony Kielce. Rok temu rozmowa o ultrasowaniu na stadionie Korony skończyłaby się po pierwszym zdaniu. Bo i gadać o czym by nie było. Natomiast teraz oprawy mają najładniejsze w Polsce. Na dodatek - są robione regularnie a nie od święta.
Wygrana Lechii
Wynik męskich rozmów między kibicami Lechii i Lecha (dopingujących Amikę) przyjęliśmy z dużym zadowoleniem. Niczego tu opisywać nie będziemy, bo relacje mamy tylko z jednej strony, ale co by nie było wygrana ziomków z Gdańska cieszyć będzie zawsze. A taka - w szczególności. Gdyby Pyry dostały po głowach od kogoś innego, na przykład Widzewa czy Legii, to by nas to aż tak bardzo nie radowało.
Wygrana Górnika Zabrze z Legią Warszawa na podobnym grillu jest nam bardziej obojętna. Choć w tym przypadku nasza sympatia może nie za Legią, ale na pewno nie za Górnikiem stała.
Skakańce
A"propos Poznania i Łodzi... Kiedy dostaliśmy informację, że kibice Motoru mieli przyjemność zetknąć się ze wspólną delegacją sympatyków z tych dwóch miast (choć nie o Widzew chodziło), to nie wierzyliśmy własnym uszom. Dopiero po bodaj trzeciej rozmowie stwierdziliśmy, że słuch jest jednak w porządku. "Układ z ŁKS-em", no, no...
Frekwencja
Wiosenne frekwencje na meczach I ligi zwanej ekstraklasą zadziwiały. Na plus. Dość stwierdzić, ze we Wrocławiu tylko raz można było dostać wejściówki tuż przed spotkaniem. Na inne stadiony też ludzie walili na potęgę. Tymczasem na jesieni pod względem ilości publiczności było najgorzej od lat.
Katastrofą okazały się przenosiny do Sosnowca dla Cracovii. 100 widzów to brzmi wręcz żałośnie. Lepiej już grać przy pustych trybunach.
Bezczelność roku
Nieskromnie przyznajemy sobie. Za propozycję zakupienia przez Śląsk 2 tysięcy biletów od Cracovii na mecz w Sosnowcu. Wówczas organizatorzy musieliby podziękować własnym sympatykom.
Wyjazdowi rekordziści
Jesiennym fenomenem wyjazdowym okazali się kibice Ruchu. Na pewno jak poszperacie w internecie, to dotrzecie do ich statystyk wyjazdowych.
Pod tym względem "niebieskim' ustępujemy. Choć trzeba przyznać, że sumując rok 2009 licząc ilości kibiców na wyjazdach w naszym wykonaniu wypadł doskonale. 2300 (wiosną) w Gdańsku, niemal same komplety (raz się nie udało - w Kielcach, raz mniejsza ilość niż można było wejść, na Cracovii, z uwagi na kłopoty organizacyjne). Generalnie - było dobrze. Natomiast widać jesienny spadek zainteresowania wyjazdami na mecze Amiki.
Rekordowy wyjazd zaliczyli fani Górnika Zabrze do Chorzowa na wiosenne derby (16 000 o ile nas pamięć nie myli) na Stadion Śląski, oraz 20 000 Lecha dopingującego Amikę na ten sam obiekt w finale Pucharu Polski
Pomoc na maksa
Około 700 kibiców Śląska wspomagało Wisłę na meczu o Superpuchar Polski w Lubinie. Liczbowo większe wspomaganie zaliczyli kibice GKS Katowice od fanów Górnika Zabrze (około 1000), lecz na meczu u siebie.
Skurwysyństwo roku
Sytuacja ze spuszczeniem ŁKS-u. Tak bezczelnego wału nie zrobiono w polskim futbolu od dawna. Na dodatek przedstawiciele Cracovii, mającej interes by pogrążyć ŁKS (nie spadła w ten sposób), wystawiła wobec ŁKS-u oskarżycieli posiłkowych. A w swoim hymnie Cracovia ma wers, mówiący o tym, że "nigdy nie zejdą na psy".
Wysoką pozycję w tej klasyfikacji w naszych oczach zajęło również przyznanie Wodzisławiowi organizacji meczu o finał pucharu Serwotki.
Hasło roku
"Jeszcze jeden". Za nie owijanie w bawełnę.
Szczęście roku
Brak awansu Polaków na mistrzostwa świata. Dzięki temu sympatycy reprezentacji nie pojadą do RPA, nie przyciągną stamtąd HIV-a, nie stracą portfeli ani życia. Te kłopoty będą mieli Anglicy, Niemcy i inni.
Bezczelność roku II
Brak jakiejkolwiek dystrybucji biletów na mecz kadry narodowej w Mariborze. Oprócz tego zachowanie działaczy Legii przed spotkaniem z Broendby. Przybliżmy nieco temat, bo we Wrocławiu jest w tej kwestii spore niedoinformowanie. Otóż na Legii postanowiono na biletach od Duńczyków zarobić i sprzedawano je za dość wygórowaną opłatą. Legioniści postanowili zaopatrzyć się w wejściówki na miejscu. Działacze Legii na to przystali, ale na miejscu okazało się, że to było takie pitolenie. Wręcz poprosili organizatorów o nie wpuszczanie Polaków na stadion.
Butelka roku
Ta od nabijania w nią ludzi. Strona koniec.pzpn. Wielkie dzięki dla redaktora Piotra Lisiewicza, że nie ugiął się spontanicznemu ruchowi i dokładnie obejrzał organizatorów tej strony. Z tego przyglądania wyszło na jaw, że towarzystwo nie ma pojęcia o kibicowaniu. Nawet na mecze nie chodzą. A chodziło im tylko o pieniądze.
Podobnie w butelkę zostali nabici przedstawiciele OZSK (Ogólnopolskiego Zrzeszenia Stowarzyszeń Kibiców). Tylko że o tym dowiedzą się za jakiś czas. To znaczy my się dowiemy. Na własnej skórze.
Obiekt roku
Rzutem na taśmę pierwsze miejsce wywalczył stadion w budowie we Wrocławiu. O tym możecie poczytać w artykule "Kto zarobi na stadionie?". Zwłaszcza w komentarzach do tego artykułu jest kilka interesujących odnośników.
Natomiast spore wrażenie robi nie dokończony jeszcze obiekt w Lubinie. Tym razem nie robimy sobie jaj. Jest ładny, estetyczny i ma niesamowita akustykę. Choć na razie jest zrobiony w 3/4.
Inicjatywa chorej głowy
Jak już o Lubinie, to nie sposób nie wspomnieć o akcji "Tramwaj". Nie wszyscy z Polski wiedza o co chodzi, to króciutki opis. Ktoś z Lubina (nazwisko znane redakcji) postanowił promować Zagłębie we Wrocławiu poprzez umieszczenie reklamy z uwidocznionym stadionem tegoż klubu na tramwajach. Co bardziej zapalczywi (do określenie bardzo do nich pasuje) już szykowali butelki z benzyną. Na szczęście ktoś w MPK ochłonął. Ale przez 24 godziny zawrzało we Wrocławiu, oj zawrzało.
Zmiana nazwy
Nie było tak spektakularnych jaj związanych z przenosinami klubów na lewo i prawo jak w zeszłym roku, kiedy to Groclin nie wiadomo jak utracił w mediach swoja prawilną nazwę. Ale pojawienie się nazwy "Ślęza" w III lidze (zwanej liga drugą) to jajo nie lada. Na szczęście inicjatywa pada finansowo na ryj.
Przypięliśmy swego czasu naszym sympatycznym kolegom z Dolnego Śląska ksywkę "lubinki". Przyjęła się do tego stopnia, że sami się tak teraz nazwali. Mają już odpowiednia flagę i koszulki. Jednak my ich przemianowaliśmy na "krecików". Sami się o to prosili, bo w ich oprawach krecik zajmuje dość istotną rolę.
Awaria systemu
Wojna, jaką właściciele Legii wytoczyli kibicom swojego klubu zaczęła się sprowadzać do jednego z bardziej interesujących absurdów. Otóż icki z ITI uważają, że nikt nie ma prawa wpuszczać na swój stadion kibiców Legii. Nawet na sektory nie przeznaczone dla zorganizowanych grup kibiców gości. No tak, skoro u siebie wpuszczają tylko tych, którzy im pasują, to dlaczego inni mieliby wpuszczać tych, którzy nie pasują... ITI? Kary za przyjęcie kibiców Legii dostało już kilka klubów.
Sukces
To, że mecze pucharowe Amiki mogliśmy oglądać jeszcze na wiosnę, to było niewątpliwie sporym osiągnięciem. Niestety, to był jedyny sukces polskiego futbolu na scenie międzynarodowej. O innych polskich wydarzeniach na europejskim teatrze rozgrywek lepiej spuśćmy zasłonę milczenia.
Biały baran
Liczba zatrzymanych w związku z aferą korupcyjną w rodzimym futbolu dosięga już 350 "czarnych owiec". Wśród byłych sędziów i obserwatorów łatwiej jest pokazać tego, który jeszcze nie został zatrzymany.
Potęga na wyrost
Zakotłowało się w głowach działaczy Śląska po wiosennym sukcesie organizacyjnym pełnych trybun na spotkaniach na Oporowskiej. Mimo, że na transfery nie wydano ani jednej złotówki, a z zespołu odeszło pięciu drugoplanowych graczy postanowiono "pójść na wynik drużyny". Bo chyba tylko w ten sposób można ocenić usunięcie wszelkich zniżek przy cenach wejściówek. Zwłaszcza tych dla dzieci i kobiet. W efekcie jesienią zamiast wypełnionych trybun mamy na Oporowskiej łysienie plackowate. Tak głupiego ruchu nie wykonał w Polsce jeszcze nikt.
Dziwoląg
Pod koniec jesieni co czwarty zespół najwyższej klasy rozgrywkowej grając u siebie nie występował we własnym mieście. Amica grała we Wronkach (no, tu może jednak we własnym mieście, choć niechcianym), Wisła i Cracovia w Sosnowcu, a Piast w Wodzisławiu.
Na dodatek Legia zamiast na stadionie grała na placu budowy.
Za kilkanaście lat statystycy będą się głowili co to za mecze były.
Zwycięstwo polskości
Po awanturze jaka się rozpętała w związku z wywieszeniem transparentu Lechii upamiętniającym napaść Sowietów na Polskę 17 września 1939 roku, po kilku dniach okazało się, że to nie patriotyczna treść była powodem nałożenia "kary za polskość", lecz brak zgłoszenia tegoż transparentu obserwatorowi. Gamonie od karania pokazali, że chodzenie rakiem to ich specjalność.
Mały sukces transparentów
Jednak cała ta afera z transparentami na płotach i walką ze stadionową cenzurą ma i pozytywy. PZPN zauważył, że współpraca z lewakami z "Nigdy więcej" przynosi im więcej szkód a nigdy żadnego pożytku i dyskretnie się z niej wycofano. Co prawda medialnie tego nie ogłoszono, lecz nasza ulubiona gazeta od momentu utracenia wpływu przez pedałolubnych na PZPN natychmiast ogłosiła "krucjatę antykibolską", która i tak na jej łamach się w mniejszym stopniu odbywała. Na razie efektem owej krucjaty jest spadek poczytności gównianej gazety.
Idiotyzm roku
Nie mamy pojęcia, czy Młoda Ekstraklasa jest pokazywana na antenie telewizyjnej od roku 2009, czy może miało to miejsce wcześniej. Na pewno jednak jest to zajęcie kretyńskie. A na pewno - bezcelowe.
Akcja roku
Tym razem nie o futbolu. Sektorówka "Tylko Falubaz", jaka została rozwinięta na sektorach gospodarzy stadionu w Gorzowie... W tych dwóch miastach będzie się o owym zdarzeniu mówiło jeszcze za kilkanaście lat. A nawet za kilkadziesiąt.
Poszerzenie pola korupcji
Jednym z większych skandali było usuniecie konieczności rozgrywania baraży. Baraże są czymś motywującym w systemie ligowym, bo tylko mecze o stawkę mobilizują. A przy założeniu, że repasaże istnieją - w czasie rozgrywek ligowych stawka się podnosi. Tymczasem z baraży zrezygnowano i dzięki temu na zapleczu ekstraklasy środek tabeli to nie miejsca 4-10, jak to było jeszcze przed rokiem, lecz 3-14. Co pozwala większej ilości drużyn grać o pietruszkę. A że pietruszka jest bardzo tania... A jak cichutko to zrobiono!!!
Cynicy roku
Przyznajemy sobie ten tytuł sami. Za artykuły "Jeszcze jeden" i "Czy Pirat jest skunksem". Oraz o Januszu Atlasie.
Zwycięstwo polskości II
Ilość opraw patriotycznych na meczach piłkarskich wszystkich lig wzrosła. To cieszy. Ponadto po raz pierwszy usłyszeliśmy w opiniotwórczych mediach, że powinien być zakaz gry dla obcokrajowców poniżej III ligi (zwanej liga drugą). I słusznie.
RZ, AP, KP

PS. Zarzucacie nas linkami do informacji o śmierci Atlasa. Już wiemy, resztę będziemy kasować.

Zmieniony ( niedziela, 03 stycznia 2010 19:55 )