Artykuły · FanSlask / fanslask.aha.pl

WRACAMY DO ŻYCIA

Po tygodniu świat wokół nas zaczyna wracać do normy. Na razie na boiska wracają piłkarze, a już we wtorek Śląsk zagra w Krakowie z Wisłą. Kaczyński, przez niektórych zwany „kartoflem” lub „Borubarem” spoczął na Wawelu. Jeszcze kilka dni i otoczenie przystosuje się do nowej sytuacji. Politycy na krótko się pochowali do mysich dziur, ale tylko najbardziej naiwni wierzą, że tam nie knuli i nie spiskowali. Teraz znów wlezą na ekrany telewizorów i zaczną pluć jadem jak to robili do chwili drugiego mordu katyńskiego.
Coś jednak pozostało
W otumanianych przez tyle lat ludziach coś pękło. Społeczeństwo zauważyło, że media potrafią kłamać, wrednie oszukiwać, manipulować. W Warszawie dziennikarkę TVN-u, Monikę Olejnik, gdy pojawiła się w tłumie czekających na wizytę przy trumnie obśmiewanego przez nią prezydenta, ludzie najzwyczajniej wyrzucili wyzywając od kurew. Inne źródło donosi, że przy okazji była wytargana za czuprynę. A włosy ma długie... W Krakowie, gdy przed uroczystościami pogrzebowymi na telebimie zaczęto transmitować obraz ze stacji TVN, zgromadzeni zaczęli skandować anty TVN-owskie hasła. Telebimy wyłączono.
Akcja ratunkowa
1. w GW
Najbardziej rozśmieszył Michnik. Żyd ów ogłosił w swojej gazecie, że pochówek na Wawelu jest grubą przesadą. Podparł się autorytetem Wajdy. Reżyser jest takim gamoniem, że nawet list specjalnie z tej okazji napisał. Gamoniem – bo dzięki śmierci Kaczyńskiego jego film obejrzy kilkanaście milionów ludzi więcej.
Michnik sądził, że wywoła takie oburzenie społeczne, że decyzja zostanie zmieniona. Po tym jak w Poznaniu do kilkudziesięciu dziennikarzy przyszło siedmiu wyznawców gazety żydowskiej – ogłoszono koniec akcji. Choć trzeba przyznać, że Żydowi znów udało się Polaków podzielić, bo ci lubiący Platformę uważają Wawel za miejsce królów. A „kartofel” korony nie nosił.
Ciekawe, jakich chwytów w GW będą próbowali teraz? Ludzie się od nich odwracają, kibice ogłaszają bojkot... Bojkot boli, bo każdy nie sprzedany egzemplarz to strata, a sprzedaje się coraz mniej gazet. Po latach ujadania na kiboli, teraz chcąc udawać bezstronnych wobec naszego światka, szefostwo GW zaproponowano publikację artykułu o futbolowych fanatykach dr. Jerzemu Dudale Autor książki „Fani – chuligani”, sympatyk Zagłębia Sosnowiec, często pisujący o problemach kibicowskich widzianych od strony fanów, najzwyczajniej odmówił. Ślepo zapatrzeni w pieniądze szefowie gazety nie przewidzieli, że Dudała nie pisuje takich tekstów ani dla kasy, ani prestiżu. Podstęp się nie udał i w GW mają kłopot. Jak utrzymać wrażenie „bezstronnego, niezależnego obserwatora”? W tej gazecie powrót do życia będzie nader trudny. Mamy nadzieję, że niemożliwy.
2. w ITI
Kłopot ma również wspomniany wyżej TVN. Właściciel stacji a także klubu piłkarskiego Legia, koncern ITI także rozpoczął akcję ratunkową, bo kibiców na Łazienkowskiej mało, a nowy, 40-tysięczny stadion niedługo będzie oddawany do użytku... By go zapełnić zrobiono zmianę. Prezesem Legii przestał być Leszek Miklas, znienawidzony przez kibiców, w jego miejsce powołano Piotra Zygo, z którym stołeczni fani mieli znacznie lepsze relacje. Nam się wydaje, że konflikt jest tak wielki, iż wymiana na stołku prezesa nic nie zmieni. Chyba, że legioniści znów dadzą się omamić.
Fan pluje od razu
Podczas gdy politycy czekają na sygnał, kiedy można „wrócić do normalności”, my szkoleni latami przez mędrców z wyborczej zaczynamy koncert parę sekund po zakończeniu żałoby narodowej.
A jest z czego rżeć. Obśmiewany „kartofel” przeszedł do historii Polski, podczas gdy dla  samych obśmiewaczy miejsca w niej nie będzie.. Jak to było Bronisławie K.? „Jaka wizyta, taki zamach”? Bronek to powinien się nauczyć czytać, bo jego przemówienia nad trumną brzmiały jak dukanie pierwszoklasisty.
Polewkę mamy z polskich polityków także z innego powodu. Nikt z obozu rządzącego nie zadaje pytania wręcz cisnącego się na usta: nie spytali jaki związek z tragedią mają Rosjanie. W Rumunii otwarcie mówi się, że duży. Co więcej... Rumuni powołują się na.. polskie źródła. I to wojskowe.. Ale obsrajdupkowaci reprezentanci naszego kraju jeszcze bardziej od odpowiedzi boją się samych pytań.
Śmiać się chce z „polsko – rosyjskiego pojednania”. By wpuścić wilka do kurnika trzeba być niezłym przygłupem, ale będąc kogutem umawiać się z wilkiem... Wilk głodował nie będzie.
Strach wyziera z oczu Ekstraklasy S.A. Wydać polecenie, by piłkarze nie cieszyli się z bramek w meczach, które teraz będą odbywały się w poniedziałki, wtorki, środy, czwartki... to trzeba być... szczególnym wesołkiem.
Roman Zieliński, KP
Zmieniony ( środa, 21 kwietnia 2010 01:51 )