Artykuły · FanSlask / fanslask.aha.pl

TO MY, GAMONIE

Powtarzalność błędów jest największą głupotą, jaka może się przytrafić. Powtarzalność błędu tuż po tym, jak ktoś zrobił identyczny jest gamoniowatością szczególną. Wychodzi na to, że Śląsk jest dotknięty tą chorobą.

Jedni głupi już byli

Gdy w sezonie 2008/09  piłkarze gdyńskiej Arki skończyli wydłużoną rundę jesienną z dorobkiem 23 punktów, wszyscy uznali, że zespół z Gdyni już pozbył się kłopotów z utrzymaniem w najwyższej klasie rozgrywkowej. Tymczasem po serii porażek gdyby nie fakt wyrzucenia z ligi ŁKS-u i nie wpuszczenia do niej Widzewa, to Arka o ligowy byt musiałaby grać baraże z Jagiellonią.

Ślepota

Gdy 12 grudnia ubiegłego roku po zwycięstwie nad Groclinem tryumfalnie ogłosiliśmy, że wiosną Śląsk będzie grał o pietruszkę, w najczarniejszych snach nie podejrzewaliśmy, że sztab szkoleniowy / zawodnicy/ działacze popadną w takie samozadowolenie iż sytuacja Arki będzie się mogła powtórzyć. Skoro ktoś tak dobabolił zaledwie przed rokiem… Życie nas przerosło. Samozadowolenie było tak wielkie, że jego efekty mamy okazję teraz podziwiać. Śląsk jest najgorzej grającą drużyną pierwszej ligi zwanej ekstraklasą. Równie słabo gra jedynie Piast, równie nieskutecznie, choć ładniej dla oka – Cracovia.

Co się stało ze Śląskiem?

W spotkaniu z Koroną Śląsk doprowadził do wyrównania tylko dlatego, że dość długo miał przewagę jednego piłkarza. Chłopaki grają gorzej niż potrafią. Czy powodem tego jest brak wzmocnień? Na pewno. Brak ruchów kadrowych spowodował samouspokojenie tych, którzy są w kadrze. Zabrakło im motywacji. W samouspokojenie wpadł również Taraś, choć akurat on nie powinien. Brak presji wyniku jest dobry, lecz jedynie wówczas, gdy morale grupy jest wysokie. U nas wolę walki wyraża kilku zawodników. Natomiast znakomita większość jest bardzo skuteczna jedynie w walce o nowe kontrakty. Podjedźcie pod budynek klubowy i zobaczcie na własne oczy. Im Śląsk niżej w tabeli, tym fury naszych skórokopów są bardziej wypasione. Rysiek tego albo nie zauważył. Albo zauważyć… nie chce.

Konsekwencje

Na razie praktycznie nie ma żadnych. Śląsk w tabeli osunął się nieznacznie. Piłkarze wygwizdywani jeszcze nie są.

Chyba, że za konsekwencje fatalnej gry i równie fatalnych wyników przyjmiemy fakt, że nie ma już realnych szans na pozycję szóstą (tą z ubiegłego roku), że już depczą nam po piętach zespoły sklasyfikowane niżej, że po meczach nie leci z trybun „Rysiek Tarasiewicz”, że frekwencja spada, że odzywają się głosy o konieczności „pogadania” z paroma zawodnikami. Ci ostatni czują, że coś jest nie tak. Po meczu z Lechią pod trybunę podziękować za doping podeszło ich zaledwie ośmiu, po meczu z Koroną zabrakło Celebana (jednego z niewielu, do których nie można mieć pretensji).

Czarna seria dopiero przed nami

Ironią losu jest to, że wiosną Śląsk w dwóch wyjazdach zdobył więcej punktów niż w trzech meczach u siebie. Bo jak Śląsk gra na wyjazdach – wystarczy spojrzeć w odpowiednie rubryki w tabeli. Brak wygranej od niemal roku – to jest mało sympatyczny sygnał. Bo właśnie zaczynają się schody. W ośmiu ostatnich meczach sezonu 2009/10 Śląsk aż 5 razy będzie występował na stadionach rywali: W Chorzowie, Nowej Hucie, Lubinie, Wodzisławiu i Gliwicach. Pozostałe trzy mecze to pojedynki u siebie z GKS-em Bełchatów, Amiką i Arką.

W których spotkaniach można liczyć na punkty? Żeby się utrzymać, trzeba ich dozbierać co najmniej 30. A obecnie mamy ich 26.

Dowcip czarny jak paznokcie hanysów

Ktoś kilka tygodni temu zażartował sobie, że ostatni pojedynek, z Arką na Oporowskiej może okazać się tym ze scenariuszem „przegrywający odpada”. Dlatego nasi piłkarze powinni dziś po nogach całować wychowanka Śląska, Grzesia Podstawka, który w środę w doliczonym czasie gry zabrał Arce dwa punkty. Być może dzięki temu remis w ostatniej kolejce będzie forował Śląsk?

Janusz K, Roman Zieliński

Zmieniony ( czwartek, 01 kwietnia 2010 18:49 )