Artykuły · FanSlask / fanslask.aha.pl

RYSA RYŚKA

Tak naprawdę liczy się tylko to, co w sieci. Zatem co z tego, że przeciwko Lechii Śląsk zagrał o niebo lepiej, niż z Jagiellonią, bo przynajmniej zawodnicy biegali, skoro rezultat identyczny?
Fatalny start w rozgrywkach wiosennych staje się powoli specjalnością... Ryśka Tarasiewicza. Wódz nie obroni się przed atakami tych, którzy twierdzą że przygotowanie do rundy rewanżowej nie jest jego specjalnością.
Co się dzieje ze Śląskiem? Czy porażki muszą być wkalkulowane w ryzyko gry, czy są one efektem głębszego podziału w drużynie?
Jeśli nie wiadomo o co chodzi, to zawsze chodzi o kasę.
Dziesięć razy lepszy?
„MS”, uważny obserwator wydarzeń klubowych twierdzi, że podziały w zespole są spowodowane różnicami płac:
- Skoro młody zawodnik zarabia 10 razy mniej niż stary piłkarz zagraniczny, to ten gorzej opłacany zaczyna się zastanawiać, czy ten dziesięć razy lepiej opłacany jest dziesięć razy szybszy, ma dziesięć razy wyższy wyskok i czy ma dziesięć razy więcej odbiorów...
Czy „MS” ma racje oceniać nie będziemy bo w kontrakty piłkarzy nie zaglądaliśmy i nie mamy pojęcia, czy różnica płac jest aż tak wielka i czy to ona jest powodem krzywych spojrzeń w szatni.
Porażki są interpretowane między innymi tak, że bezsensem było wypożyczanie Bilińskiego, skoro nie mamy przez to odpowiednio wypełnionej ławki rezerwowych. Na pewno sytuacji nie ułatwiają wypowiedzi przedstawiciela Solorza, który wyraźnie daje sygnał do minimalizmu mówiąc, że pozycja w tabeli jest nieistotna. Do tego specyficzna sytuacja finansowa w Śląsku. Pieniądze ponoć są spore, ale w rzeczywistości nie sposób się ich doszukać.
Nikt wodzowi nie zaśpiewał
Co by jednak nie powiedzieć, faktem jest to, że sytuacja Ryśkowi powoli wymyka się spod kontroli. Wódz MUSI coś zrobić. Zespół trzeba skonsolidować, graczy trzeba zmusić do większego zaangażowania. Chyba tylko to można zrobić, bo co da się nauczyć w ciągu dwóch miesięcy? (liga kończy się dokładnie za dwa miesiące). Wymienić się piłkarzy nie da (to znaczy – teraz nie da, bo w okienku transferowym można wymienić całą drużynę wraz z rezerwowymi).
Po meczu z Lechią Gdańsk bodaj po raz pierwszy z trybun nie poleciało „Rysiek Tarasiewicz”. Mam nadzieję, że wódz to zauważył. I że da to mu sporo do myślenia.
Roman Zieliński
PS.
Żeby była jasność: Osobiście jestem za Tarasiewiczem. Nawet jeśli robi błędy. Lepszy najgorszy wódz, niż brak wodza. A Taraś przywódcą jest na pewno, i to wodzem bardzo charyzmatycznym. Ale nawet najlepszemu wodzowi czasem trzeba prztyczka. Żeby nie doszedł do wniosku, że jest jedyny i nieomylny.
Zmieniony ( poniedziałek, 15 marca 2010 08:35 )