Artykuły · FanSlask / fanslask.aha.pl

POCZĄTEK W PIĄTEK

Dwa i pół miesiąca przerwy w ligowych rozgrywkach to dla nas powinien być pryszcz. Bo jeszcze niedawno, gdy Śląsk występował w III lidze, zimowe sny trwały niemal cztery miesiące. Wówczas nastroje podgrzewało to, że graliśmy o awans i noworoczne życzenia oraz długie, wieczorne kalkulacje orbitowały gdzieś przy liczeniu szans i dodawaniu jeszcze nie zdobytych punktów. A teraz przed Śląskiem perspektywa beznamiętnego dogrania sezonu do końca. Co nie zmienia faktu, że czekaliśmy na tą inaugurację, czekaliśmy. Co z tego, że w międzyczasie odbywały się różne imprezy takie jak turnieje, gale bokserskie w których występowali kibice Śląska, różne spotkania, skoro to wszystko jest jedynie namiastką sezonu.
Sportowe, a może i pozasportowe emocje rozpoczną się już w piątek. Tego dnia o godzinie 17:45 swój inauguracyjny wyjazd zaliczy w Wodzisławiu Lechia Gdańsk. Rok temu podczas konfrontacji tych drużyn (a w zasadzie w czasie jazdy fanów Lechii nad czeską granicę) działo się, oj działo.
Czas przemieszczeń
Amica będzie grać w Poznaniu. Cracovia i Wisła wracają do Krakowa, tyle, że na stadion Hutnika. Piast zacznie rundę w Wodzisławiu, jednak za kilka tygodni ma wrócić do Gliwic (chodzi o podgrzewaną murawę, jakiej w Gliwicach nie ma, natomiast remont stadionu Piasta okazał się mrzonką, prace nie ruszyły, zatem obiekt niczym nie różni się od jesiennego). Arka po wielu perturbacjach ostatecznie przenosi się na sztuczną murawę obiektu rugby. W Lubinie oddają do użytku cały stadion. Poza tym bez zmian: Legia wciąż nie wpuszcza kibiców gości, Jagiellonia również. Tyle, że na Legii podczas tegorocznej wiosny zdaje się będzie nad wyraz pusto i cicho wcale nie dlatego, że przyjezdnych tam nie zobaczą.
Niekompetencja pogania niekompetencję
O tym, że ustalenie godzin pierwszych kolejek, co powinno zostać zrobione w grudniu, odłożono niemal na ostatnią chwilę - w Fanie pisaliśmy. Już nawet nie ze złością, lecz pobłażliwą irytacją. Czegóż wymagać od gamoni rządzących rodzimym futbolem? Ale cyrki z zezwoleniami na grę na obiektach rugby w Gdyni i stadionu Hutnika w Krakowie porażają. O tym, ze trzeba jechać do Gdyni a nie Bydgoszczy czy Wronek Ruch dowiedział się 100 godzin przed pierwszym gwizdkiem. Na szczęście dotyczy to wyłącznie piłkarzy, bo kibice to spotkanie będą mogli obejrzeć tylko w telewizorze.
Identyczny problem miała Legia. Tyle, że z Krakowa do Sosnowca jest żabi skok. Dobrym autem przy suchej drodze - 30 minut jazdy. Autobus spokojnie przetelepie się na tej trasie w godzinę.
Ech, gdyby tak brak umiejętności podejmowania decyzji karać śmiercią, to do takich cyrków by nie dochodziło.
Pięć minut zdziwienia
Pierwsza kolejka już tuz - tuż, ale patrzymy nieco dalej. A tu za tydzień odwiedza nas Jagiellonia. W pierwszej chwili gdy się dowiedzieliśmy, że fani Jagiellonii nie przysłali do Śląska zamówienia na bilety (informacja z wtorku z godzin południowych) to zrobiliśmy wielkie oczy. Jednak szybkie spojrzenie w terminarz wyjaśniło sprawę. Obecnie kibice Jagiellonii zajęci są organizacją wyjazdu do Kielc. Mają z nim problem podobny do naszego, bytomskiego - zainteresowanie przekracza ilość biletów. O Wrocławiu pomyślą w poniedziałek.
Krzysztof P, RZ