| Tomasz Szewczuk strzelił bramkę życia. Był to gol, który dał wyrównanie w meczu z Piastem, a który w praktyce skutkuje utrzymaniem Śląska w pierwszej lidze. Ponadto była to bramka przedniej urody, ni to z przewrotki, ni z woleja, najprawdopodobniej zostanie „golem kolejki”. Teraz Szewczuk może spokojnie odejść, bo drugiego takiego w karierze już nie zdobędzie. Remisem w Gliwicach Śląsk sobie zapewnił to, że najprawdopodobniej nawet w przypadku dwóch porażek WKS i tak pozostanie w najwyższej klasie rozgrywkowej. Mamy niejasne podejrzenie, że nasze orły zechcą skorzystać z To stwierdzenie jest złośliwe? Oczywiście. Jednak jest to sugestia zarówno do poziomu reprezentowanego przez naszych graczy jak i do ich poziomu boiskowej agresji. Problem trenera Taraś pogubił się kompletnie. Niemal wszystkie ostatnie jego posunięcia się nie sprawdziły. Polityka kadrowa, podejście do drużyny, jak zwykle runda wiosenna gorsza od jesiennej, co oznacza iż w tych zimowych przygotowaniach jest coś nie tak. Na dodatek zabrakło szczęścia i co za tym idzie – jako takich wyników, a mimo to wciąż nie potrafi, przyznać się do błędów. Jednak jego najsłabszą stroną nie są powody wymienione powyżej, lecz wątpliwa „miłość” Dutkiewicza. Przypomnijmy: Taraś otwarcie wystąpił przeciwko fuzji z Groclinem, czego chciał prezydent Wrocławia, burząc poznaniakowi jego plan startu w kampanii prezydenckiej (ale nie na prezydenta Wrocławia, lecz Polski - to Drzymała miał ją sfinansować). Takich „przysług” się nie zapomina, zatem teraz ma nastąpić odgrywka. Sebastian Mila Gdy zimą odszedł ze Śląska Janusz Gancarczyk wiedzieliśmy, że nie jest to ruch dobry. Co prawda „Garnek” charakteryzuje się jednym tylko zwodem, który został przez obrońców rozpracowany, ale ma atut inny. Niesamowitą szybkość. Dzięki tej szybkości pomocnicy Śląska stawali się o klasę lepsi niż są w rzeczywistości. Bo nawet badziewne podanie „na wariata” miało szansę okazać się „fantastycznym”, gdy „Garnek” jednak do niego dochodził. Ale podania Sebastiana Mili nie były tymi „na wariata” Ten gracz podawał tak Gancarczykowi (choćby z Zagłębiem Lubin na Oporowskiej), jak i Sotirovicowi lub w Gliwicach – Szewczukowi. Bez Gancarczyka i dodatkowo bez Mili, to obecnie moglibyśmy się przymierzać do gry w II lidze. Janusz K. |
Artykuły · FanSlask / fanslask.aha.pl