Artykuły · FanSlask / fanslask.aha.pl

MĘKA DLA OKA

Ten artykuł trzeba zacząć od... końca. „KR” przeczytawszy go stwierdził, by się z publikacją wstrzymać do powtórnego obejrzenia meczu z Legią. Choć był napisany po spotkaniu z Lechią.
- Może coś się zmieni? – twierdził. No to mecz z Legią wzięliśmy na tapetę. Niestety, opisany obraz nie odbiega zasadniczo od pojedynku z Lechią, choć kilka uwag na końcu artykułu mini malnie zmienią jego wymowę.
Mecz Śląska z Lechią oglądany na żywo zdawał się być fajny. Szybki, sporo strzałów, parady bramkarzy, klarowne, choć spieprzone sytuacje. Efektu w postaci punktu brakowało, ale generalnie widowisko mogło się podobać.
Kiedy się obejrzało to samo spotkanie w telewizji dwukrotnie, to wrażenie fajności pojedynku znika. Druga połowa, mówiąc delikatnie, nie zachwyciła. Dariusz Sztylka - foto zaczerpniięte z serwisu slasknet.com

Czas złośliwości

Gdy jakieś 10 lat temu poznałem Darka Sztylkę, choć jeszcze był zawodnikiem Polaru, bardzo go polubiłem. Niestety dwa lata temu gdy stworzył się konflikt kibice – Murzyn, Darek jednoznacznie się opowiedział za Murzynem. Niedługo potem drużyna obiła Murzyna za lenistwo, które o mało nie spowodowało iż Śląsk nie awansował do ekstraklasy. Czy „Sztyla” też go klepnął – pojęcia nie ma. Ale nawet gdyby - we mnie żal pozostał. Wyznaję zasadę, że koleś to koleś. Nawet gdy nie ma racji. Dla Darka kolegą okazał się Murzyn.
Teraz nadszedł mój czas na złośliwość, a że złośliwy jestem do bólu. No to jadę z koksem.

Czas patrzenia

Półtora godziny oglądania Śląska, za pośrednictwem telewizji, nawet jeśli rezultat i przebieg meczu się zna, nie zawsze jest czasem straconym. Ocenia się doping, sytuacje bramkowe, sytuacje kontrowersyjne – widoczne znacznie lepiej niż na żywo. Ale ja obejrzałem spotkanie Śląska z Lechią pod kątem gry Sztylki. Oczywiście nie miałem pojęcia jakie zadania Darkowi wyznaczył trener. Wiem, że pomocnik WKS-u jest po długotrwałej kontuzji. Ponadto obraz telewizyjny zawęża to, co się widzi, a często o ocenie zawodnika decyduje jego postawa w sytuacjach, których kamera nie ma szans pokazać.
Jednak przyglądanie się grze Darka podczas pojedynku z Lechią to koszmarna strata czasu. Jedną z dwóch powtórek pojedynku Śląsk – Lechia poświęciłem śledzeniu tylko tego zawodnika. Jego fatalne straty piłki, kłopoty z przyjęciem, niecelne podania, błędy w ocenie sytuacji powodujące kłopotliwe sytuacje, fatalna ruchliwość, nieskuteczna gra głową, brak wyczucia gdzie się ustawić (to stało się wyraźnie widoczne w końcówce pojedynku, kiedy wyraźnie poszedł do przodu), niezbyt duże zaangażowanie w wydarzenia boiskowe... generalnie Darek w tym meczu robił za statystę.
Nie śmiem twierdzić, że to Sztylka jest odpowiedzialny za porażkę na Oporowskiej z Lechią, bo przyjrzałem się Sztylce, nie odnotowywałem błędów innych graczy. 

Czas na kapitana

Pewnie na pomyśle przyjrzenia się kapitanowi Śląska zaważyła sytuacja sprzed dwóch lat oraz zauważalny na stadionie słaby występ zawodnika. Przyjaciółmi to my już nie będziemy nigdy. Może jednak Sztylka po tej mojej, amatorskiej i pewnie złośliwej analizie zacznie grać jak przystało na zawodnika Śląska, Na kapitana Śląska.
Pisane po Legii
Także retransmisje meczu z Legią obejrzałem pod kątem występu Sztylki. Teoretycznie zagrał poprawnie. Praktycznie bez strat. Podania same celne. Problemem tych podań był fakt, że niemal zawsze ich adresatem był najbliższy, nie kryty partner. Gdyby oceniać zaangażowanie w grę, to „Sztyla” w skali 1-10 dostałby najwyżej dwójkę. Można rzec – dostojnie sobie po Łazienkowskiej truchtał. I robił to w strasznie wolnym tempie.
Roman Zieliński
 

 Fotkę do artykułu zaczerpnęliśmy z serwisu slasknet.com

Zmieniony ( piątek, 26 marca 2010 18:48 )