Do niedawna terminy meczów poszczególnych drużyn ustalano pod Legię, Wisłę i Amikę. Jakiś to sens ma, to drużyny grające z założenia o czołowe lokaty. I stadiony z solidnymi frekwencjami. No, te frekwencje ostatnio coś szwankują, z różnych zresztą powodów (przenosiny do innych miast, budowa stadionów, konflikty działaczy z kibicami), ale nie sposób odmówić wszystkim trzem drużynom kultowości. Dlatego spotkania tychże klubów ustalano - generalnie - na godziny wieczorne. Tymczasem spotkanie Legia - Śląsk wyznaczono na sobotę 20 marca na godzinę 14:45. Najgorszą z możliwych. Nam to i tak obojętne, bo ten mecz obejrzymy wyłącznie za pośrednictwem telewizji. Choć pewnie parę osób i na transmisje z pracy nie zdąży...