- Co dziwniejsze, jeden z tych ze starego składu Śląska był bodaj najsłabszym graczem na boisku - twierdzi A.P. "KŁ" ma jeszcze bardziej kontrowersyjne przemyślenia: - Albo nadają się na odstrzał, bo sobie olali swoje obowiązki, albo są... jeszcze bardziej na odstrzał, bo coś... zachachmącili. - Piłkarskie dziadostwo odstawili przez pierwszą połowę i pierwsze pół drugiej. Albo dramatyczny brak umiejętności, albo dramatyczny brak chęci podjęcia walki - tak z kolei skomentował postawę drużyny nasz stały komentator K.P. Jaki powód katastrofy? Szefostwo Śląska wyraźnie mówi o tym, że miejsce drużyny jest rozpatrywane jedynie pod względem finansowym. Im wyższe, tym większy jest wpływ na konto klubu z Canalu +. Zawodnicy nie kpy i doskonale potrafią wyczuć nastroje "góry". Jak tak są "mobilizowani", to nie dziwota, że im się nie chce. A inne aspekty niż finansowe nie są brane pod uwagę. Możliwe konsekwencje - A powinniśmy je brać, bo potem jeszcze okaże się, że mecz Śląsk - Arka w ostatniej kolejce sezonu będzie bardzo istotny dla obu klubów - śmieje się (przynajmniej na razie) "KŁ". Potem przypominaliśmy sobie okoliczności meczów barażowych o II ligę, podczas których Arka zwyciężyła tylko dlatego, że sędzia połakomił się na 38 tysięcy złotych. - Teraz stawka jest o wiele wyższa. W przypadku decydującego pojedynku będziemy grali nie o ligę II, lecz o najwyższą klasę rozgrywkową i o wiele większe pieniądze w perspektywie przyszłych sezonów... Na szczęście ów, być może, decydujący pojedynek odbędzie się na Oporowskiej. Tu Arce pokombinować będzie o wiele trudniej niż podczas rewanżowego spotkania barażowego, który odbył się w 2004 roku w Gdyni. Casus Arki Przywoływany powyżej klub z Trójmiasta jest doskonałym przykładem, jak można roztrwonić wszystko, co się posiada. W zeszłym sezonie w podobnej sytuacji w jakiej obecnie znajduje się Śląsk była właśnie Arka. Przypomnijmy, że po rundzie jesiennej zespół z Gdyni miał na koncie 23 punkty, czyli dokładnie tyle samo co Śląsk w grudniu. Wszystkim wydawało się, że wiosną gdynianie nie będą grali o nic. Piłkarze byli zupełnie zdemotywowani i przegrywali mecz za meczem grając bez ambicji. Ostatecznie przed barażami uratował ich PZPN, który wyrzucił z ligi ŁKS i nie dopuścił do gry w najwyższej klasie rozgrywkowej Widzewa, co zrobiło trochę miejsca w ekstraklasie. Ten wakat wypełniła właśnie Arka. Kriozabawa Mimo wszystko mecz z Jagiellonią ma swoje pozytywy. Jednak tylko na trybunach. Ci, którzy nie bawili się i nie śpiewali podmarzli nieco, zatem mają za sobą zabieg krioterapeutyczny. Ci, którzy śpiewali i skakali zrobili atmosferkę. Dzięki tej atmosferce kilka przypadkowych pań, jakich bez liku znalazło się tego dnia na Oporowskiej, będzie życzliwiej spoglądać na ewentualne puszczenie mężów / narzeczonych na kolejne mecze Śląska. RZ, KŁ, KP, AP |
| Zmieniony ( poniedziałek, 08 marca 2010 16:58 ) |
Artykuły · FanSlask / fanslask.aha.pl