Artykuły · FanSlask / fanslask.aha.pl

KOGO TRZEBA WYGNAĆ?

Kibice Arki wraz ze zgodami przybyli do Wrocławia w komplecie. Poubierali się na czarno. To wspomnienie o ich koledze, który nie przeżył wizyty w administracyjnej stolicy Dolnego Śląska i historycznej – całego Śląska w marcu 2003 roku. Niby nic niezwykłego, lecz przypomnijmy, że od pamiętnych wydarzeń sprzed 7 lat kibice Arki na Oporowskiej gościli już dwukrotnie. (Drużyna – 3 razy, lecz na spotkanie barażowe fani z Gdyni nie zostali wpuszczeni decyzją administracyjną.) Te czarne koszulki ubrali po raz pierwszy...
No cóż, niektórzy mają pamięć, niektórzy – pamięć wybiórczą.
Kiepski doping
Ostatnio kibice Amiki przywieźli do Wrocławia transparent o treści „Kiepskie życie, kiepskie sprawy, kiepski doping i oprawy”. Nasz red. nacz. bardzo żałował, że pozostawione przez poznaniaków transparenty zostały zniszczone przez wrocławskich ultrasów. Podczas meczu z Arką można je było swobodnie wywiesić. Jeśli Śląsk ma kiepski doping, to co dopiero powiedzieć o dopingu gdynian? Katastrofa?
Na Oporowskiej było kilka ekip, które w 200 – 300 osobowym składzie potrafiły ryknąć. Doping Arki w porównaniu do nich to śmiech jakiś.
Dobra, nie nabijajmy się zbytnio. Nie mieli swojego dnia. Tak bywa, zwłaszcza gdy melduje się na stadionie rywali po długiej podróży dwie i pół godziny przed meczem. Pewnie gdy dwa razy ryknęli do pustego stadionu co myślą o Śląsku, to im się akumulatorki wyładowały. A może przybyli sami „sportowcy”? Albo jak zwykle „nie byli pierwszym garniturem”? Życie.
Wiktoria!!!
Piłkarze Śląska pokonali Arkę. Prawdę powiedziawszy – nie mieli innego wyjścia. Gdyby przegrali to oznaczałoby że: i tu mamy  alternatywę
Albo wzięli kasę od Arki – wówczas byliby do wymiany ze względów moralnych. Sprzedawczyków nie chcemy my, nie chcieliby ci, którzy na klub łożą... Dla takich po prostu miejsca w Naszym klubie nie ma. I takich należy się jak najszybciej pozbyć.
Albo są tak słabi, że nie potrafią wygrać z byle leszczami i to na własnym stadionie. I takich również należy się jak najszybciej pozbyć.
Można powiedzieć, że byli w sytuacji bez wyjścia, lecz do połowy drugiej połowy ich gra wcale nie wyglądała na zdeterminowaną. Niby jakaś tam walka była, niby odpuszczania widać nie było, ale coś to wszystko jakoś nie takie było jak powinno. Zwłaszcza strzały na bramkę Arki. Statystycznie trochę ich naliczono, ale tak naprawdę to były jakieś podania do gdyńskiego bramkarza. Zdaje się, że dopiero ostre słowa jakie poleciały z trybun zmusiły naszych zawodników do samodzielnego myślenia i nakazały grać z większą determinacją.
Epilog
O sprawach kibicowskich w konfrontacji z Arką chyba już wszystko napisaliśmy. Jednak o tym, co się działo na boisku – jeszcze chyba będziemy do tego tematu wracać. Bo konsekwencje spartaczonej wiosny wydają się być nieuniknione. Kilku grajków MUSI odejść!!!
Roman Zieliński, MS
PS.
Miniaturowa fotkę do tego artykułu na stronie głównej dobraliśmy z uwagi na wydarzenie sprzed 16 lat. Przypomnijmy, że w sierpniu 1994 roku kibice Arki ustawili się w kilkunastu rzędem przy płocie stadionu i demonstracyjnie opuścili spodnie wypinając gołe dupska w naszym kierunku. Od tamtej pory często mówi się o kibicach Arki jako o osobnikach nieostrożnych. Ci, którzy trochę posiedzieli w pudłach czytając te słowa mają niezły ubaw.
Zmieniony ( niedziela, 16 maja 2010 20:14 )