Artykuły · FanSlask / fanslask.aha.pl

ARKA KONTRA DUCH

W ostatniej kolejce ligowej Śląsk zmierzy się z gdyńską Arką. Dla nas będzie to mecz o pietruszkę, natomiast o co będzie grała Arka tego jeszcze nie wiadomo.
Proroctwo Fana
Na przełomie grudnia i stycznia nabijaliśmy się na naszych łamach, że Arka nie dość, że najpierw będzie grała dla pustych ławek, to jeszcze nie wiadomo, gdzie to będzie robić. Sprawa wygląda następująco: Arka za wichry na meczach z Lechią i Śląskiem została ukarana trzema spotkaniami gry bez publiczności. W międzyczasie zagra na wyjeździe z Wisłą, która również ma karę i także będzie to spotkanie bez widowni. Zatem pierwszy mecz na którym zawodnicy Arki zobaczą ludzi na trybunach będzie spotkanie V (VII)  serii spotkań wiosennej rundy w Warszawie przeciwko Groclinowi.
Ale pisaliśmy też, że Arka staje się klubem bezdomnym. Bo na dotychczasowym stadionie hulają spycharki. Drużyna miała się przenieść nieopodal na obiekt rugby, lecz przewidywaliśmy, że klubom walczącym z Arką takie przenosiny mogą się nie spodobać. Dlaczego? Bo dołując Arkę można przerobić klub z Gdyni na spadkowicza, a tym samym jest mniejsza szansa, że samemu się spadnie.
Proroctwo się spełnia
O tym, że nasze myślenie ma naśladowców można się było domyśleć po tym, jak wokół obiektu rugby zaczęły chodzić jakieś PZPN-owiskie komisje. Długo nie mogły podjąć żadnej decyzji, a to oznaczało że coś jest na rzeczy. No i teraz kluby ślą do tegoż PZPN-u pisma w których nie zgadzają się na grę na sztucznej nawierzchni obiektu rugbystów.
Chichot historii
Kiedy podczas przerwy letniej ważyły się losy ŁKS-u działacze Arki stanowczo domagali się bezwzględnego przestrzegania regulaminów. Argumentacja była inna, lecz naprawdę chodziło o to, że jeśli ŁKS nie dostanie licencji, to Arka nie będzie musiała rozgrywać barażu. Baraż można przegrać i wówczas trzeba by się pożegnać z ekstraklasą. Zatem Arka słała pisma do PZPN-u, by udupić Łódzki Klub Sportowy. Zatem: regulamin według działaczy z Gdyni był ważniejszy od tak zwanego ducha sportu. Przypomnijmy, że sportowo, to ŁKS zajął siódmą pozycję. Ostatecznie ŁKS-owi licencji nie przyznano a Arka utrzymała się na najwyższym szczeblu rozgrywek.
Teraz ważny jest duch
Minęło zaledwie siedem miesięcy i spojrzenie na regulaminy w Gdyni jakoś dziwnie zmieniło się. Teraz regulamin jakoś nie jest taki ważny, znacznie ważniejszy jest duch sportu. Otóż jeśli kluby się nie zgodzą na grę na sztucznej nawierzchni, to Arka zostanie na lodzie, bo nie będzie miała gdzie rozgrywać swoich spotkań ligowych.
Chichot numer dwa
Najlepsze jest to, że widząc działania innych zmierzające do udupienia Arki, działacze gdyńskiego klubu na gwałt szukają miejsca w którym mogliby dokończyć rozgrywki. W grę wchodzi Bydgoszcz, gdzie jednak nie chcą ich kibice Zawiszy. Szukają dalej. W Poznaniu, we Wronkach, w Grodzisku Wielkopolskim.... ale i w pobliskim Gdańsku. Arka chce grać jako gospodarz na stadionie Lechii...
Chichot numer trzy
Jednym z klubów lobbujących przeciwko grze Arki na stadionie rugby jest Cracovia. Czyli ten sam klub, z którym Arka ręka w rękę walczyła przed zaledwie pół rokiem, by udupić ŁKS.
Chichot numer cztery - kibicowski
Fani Arki mają zgodę z kibicami Cracovii. Jako jedyni weszli jesienią na obiekt w Sosnowcu podczas spotkań „Pasów”. Teraz klub ich ziomków robi wszystko, by Arka miała jak najgorzej.
Śmieszne jest również to, że kibice Cracovii nie robią jakiegoś protestu wobec decyzji swoich działaczy. W maju ubiegłego roku bardzo się rozeźlili na innych swoich sprzymierzeńców. Bo w ostatniej kolejce ligowej grając w Poznaniu Amica nie chciała przegrać z Cracovią, co formalnie spowodowało spadek Pasów z ligi. (To, że się utrzymali jest efektem podgryzienia ŁKS-u i kary za korupcję dla Widzewa).
Doszło nawet do tego, że kolega „T”, jeden z liderów cracovskiej chuliganki, publicznie ogłosił koniec zgody z ekipą z Poznania. Później się z tego wycofał. Złośliwi twierdzą, że głównie dlatego, że Craxa jednak się utrzymała, ale to chyba tylko wredne plotki. Wszakże wiadomo na jakich podstawach fani Lecha dopingujący Amikę robią zgody i układy.
„T” tłumaczno, że co innego świat kibicowski, a co innego świat działaczy piłkarskich. Do świadomości „T” nie bardzo docierały te argumenty. Uważał, że zgoda ponad wszystko i jeśli fani z Poznania by ich szanowali, to by zrobili wszystko by Amica przegrała z Cracovią by ta mogła się utrzymać w ekstraklasie.
Teraz „T” ma okazję się wykazać. Bo zdaje się, że zgoda Cracovia – Arka opiera się na takich samych zasadach jak Cracovia – kibice Lecha dopingujący Amikę. A może się mylimy?
Roman Zieliński