Wszyscy emocjonujemy się stanem kolana Sebastiana Mili, bo piłkarzowi przyplątała się kontuzja. Kontuzja, która jest nieodzownym elementem futbolowej kariery. Tymczasem przeddzień spotkania z Jagiellonią okazał się fatalnym dla dobrego ducha wrocławskiej drużyny,
masażysty, zwanego z racji fryzury jaką nosił do niedawna “Szogunem”. Zawsze wesoły, zawsze przy zespole. Dziś chłopa coś powaliło, omdlał.
Redakcja Fana życzy maserowi jak najszybszego powrotu do zdrowia.
Redakcja
</div>