Ząbki 23 IX 2009, środa, Dolcan – Śląsk 1-1 k 5-4
czwartek, Wrzesień 24, 2009 15:09Pierwszy od roku mecz o Puchar Polski. Ostatnio “pięknie” pokazaliśmy się w Wągrowcu. Przedtem były inne równie znane firmy, które ogrywały jeden z najbardziej znanych polskich klubów.
Przygotowania
Spotkanie w Ząbkach stanowiło dla kibiców Śląska wyzwanie. Dość daleko, rywal znikąd. środek tygodnia, spora możliwość że spotkanie będzie dodatkowo uatrakcyjnione w czasie jazdy. Dlatego przed tym meczem zapadła decyzja, że ci, którzy zdecydują się na pojechanie do Ząbek będą mieli później pierwszeństwo w nabywaniu wejściówek na spotkania, na które bilety będą towarem deficytowym.
Kombinowano przemieszczanie się na dwa sposoby, kolejowy lub furami. Z uwagi na plany dotyczące zabaw okołosportowych ostatecznie zdecydowano się na jazdę wózkami.
Wyjątkowo przed tym meczem ustaliliśmy jakie sa zasady wchodzenia na obiekt Dolcanu. Z tego wynikało że nie będzie kłopotów z wejściem na sektor. Miejscowym działaczom wystarczało, że będzie im dostarczona lista. We Wrocławiu na listę wpisało się 65 osób.
Jazda
Byłe wesoło, to znaczy części towarzystwa wydawało się, że wystarczy dojechać na przedmieścia Warszawy, by być na meczu. Nie przewidzieli, że stolica to taka aglomeracja, że i dwie godziny jazdy przez nią czasem jest zbyt mało by na czas dotrzeć do celu. A Ząbki, patrząc od strony Wrocławia, to akurat “druga strona miasta”. Grupa, która po drodze się zbierała, pogubiła się na Pradze, czyli już po dobrej stronie Wisły.
Część bractwa, która przemieszczała się indywidualnie dotarła na spotkanie o czasie. Innymi słowy rozgardiasz jakich niewiele. Więcej o chaosie podróżniczym można wywnioskować z rozdziału “Mecz na trybunach”
Mecz na boisku
W wyjściowym składzie pojawiło się kilku zawodników, którzy o pierwszej jedenastce w poprzednich meczach mogli tylko pomarzyć. Dobra, kontuzja wyeliminowała Marka Gancarczyka. Dobra, Wojtek Kaczmarek dobabolił w Kielcach. Reszta miała karę za niespecjalny występ w pojedynku z Koroną?
W każdym bądź razie to spotkanie udowodniło, że naszym numerem 1. w bramce jest Kaczmarek. Babol szwedzkiego Chorwata należał do tych, które się bierze do “piłkarskich jaj”. Później to Śląsk kontrolował sytuację, ale nic z tego nie wynikało.W końcówce I części gry grając rezerwowym składem Śląsk przeważał, zatem po przerwie gdy Klofik i Madej zostali zastąpieni teoretycznie lepszymi zawodnikami zdawało się, że może być tylko lepiej. No, po części było, bo jednak wrocławianie zdobyli wyrównującego gola. Ale tylko wyrównującego. Karne – w łeb, choć w tym elemencie Dolcan okazał się lepszy nie bez pomocy sędziego. Tak skończyła się pucharowa przygoda WKS-u w sezonie 2009/10.
Mecz na trybunach
Miejscowi wystawili młyn w sile około 100 osób. Momentami byli nieźle słyszalni.
Śląsk “zjeżdżał się”. W chwili rozpoczęcia spotkania na trybunach zameldowało się 15 osób. Bractwo się zjeżdżało w trakcie spotkania. I to w schemacie: im bliżej końca, tym większy był przypływ osób na sektor. W 70 min. grupa urosła do 38 osób, a znakomita większość pojawiła się już… po regulaminowych 90 minutach.
- Chwała Bogu, ze była dogrywka, bo większość przybyłaby na stadion po meczu i sam nic bym nie zobaczył – naigrywał się z siebie i kolegów “B”, jeden ze spóźnialskich. To jeszcze pryszcz, byli i tacy którzy jechali, jechali i nie dojechali. Więcej na temat ilości w danym momencie meczu w rozdziale “Ilu nas było?”
Doping ze strony Śląska – symboliczny. Oflagowanie – również symboliczne (na płocie zawisła jedynie flaga “Jawor”). Ultrasowanie – zerowe.
Na marginesie spotkania
Taniec umba umba znany z pojedynku Śląsk – Wisła Płock odstawił po meczu grajek, który swego czasu “czarował” swymi nieprzeciętnymi umiejętnościami na Oporowskiej. Obecnie nie zmieścił się w ligowym składzie Dolcanu Ząbki. Benjamin Imeh, bo o nim tu mowa, którego nie było nawet na ławce rezerwowych po zwycięstwie swojej aktualnej drużyny odstawił na boisku kolejną porcję murzyńskich wygibasów. Się chłop pomylił w wyborze drogi życiowej. Zamiast prowincjonalnym grajkiem futbolowym mógł zostać szanowanym szamanem w wielkiej nigeryjskiej wiosce.
Nasze grajki jakoś niezbyt chętnie podchodziły do płotu. Zrobiło to pięciu czy sześciu zawodników. Zdaje się, że dla połowy drużyny kibice są zbędnym bagażem.
Ilu nas było?
Do 70 minuty sektor gości był okupowany przez 38 osób. Dopiero w tym momencie zaczęto przybywać gremialnie. Ostatecznie na trybunach położonego pod lasem stadionu w Ząbkach zawitało 125 osób. Przynajmniej tyle zasiadło w sektorze dla kibiców gości. W tym 14 sympatyków Lechii i 1 lub 2 – Wisły Kraków. Najmłodszy uczestnik przybył z tatą z pobliskiego FC i liczył sobie dwa lata. Tyle w statystykach. Natomiast rzeczywistość jest bardziej skomplikowana, gdyż można do tego bractwa doliczyć dodatkowe 25 osób, które z różnych powodów stało sobie pod stadionem. Do tego jeszcze kilka samochodów wraz z załogantami, które bądź nie dojechały do celu, bądź przebywały poza zasięgiem wzroku widomych służb. i nie widomych obserwatorów.
Powrót
Nooo, będziemy lekko enigmatyczni. Było wesoło. Co może potwierdzić kilkudziesięciu grilowiczów, jednak akurat na ich relację specjalnie nie ma co liczyć. Co nie zmienia faktu, że na miejscu grilowicze w krytycznym momencie zachowali się w porządku.
RP, B, KC, PP, RZ
4 Responses to “Ząbki 23 IX 2009, środa, Dolcan – Śląsk 1-1 k 5-4”
rZeZniki odpowiedz:
Wrzesień 24th, 2009 at 15:23
kilka fotek z meczu:
http://www.kartofliska.pl/mecze/Dolcan-Slask/ufok odpowiedz:
Wrzesień 24th, 2009 at 17:24
Imeh nie tyle pauzuje, co trener Sasal bał się go wystawić, bo wg niego przepisy dotyczące pauz zawodników po kartkach są niejednoznaczne i mogłoby się potem skończyć nieoczekiwanym walkowerem nawet, jak w tym przypadku, w wygranym (awansowanym) meczu.
dziobaq odpowiedz:
Wrzesień 24th, 2009 at 23:15
W uzupelnieniu relacji mozna dodac, ze jeden z naszych kibicow w przerwie meczu otrzymal od organizatorow indywidualna nagrode – pamiatkowy szalik – ktorej zreszta glosno i skutecznie sie domagal
.
dziobaq odpowiedz:
Wrzesień 24th, 2009 at 23:43
“Karne – w łeb, choć w tym elemencie Dolcan okazał się lepszy nie bez pomocy sędziego” – na stronie kartoflisko.pl przedostatnie zdjęcie pokazuje, ze Ivo wyszedł chyba jednak za daleko z bramki, co potwierdził Wojtek Kaczmarek podczas przybijania piątek, stad powtórka obronionego karniaka.
OD RED: Strzał , ten obroniony, na dwa tempa.