Artykuły · FanSlask / fanslask.aha.pl

WRONKI 30 X 2009

sobota
Amica - Śląsk 1-0

Po raz drugi z rzędu wyjazdowe spotkanie z Amiką musieliśmy obejrzeć w telewizji. No, nie wszyscy, ale do tego jeszcze dojdziemy. Jednak znakomita większość chętnych. Dlaczego? Bo we Wronkach nie przyjmują kibiców gości. Różnica jest taka, że przed rokiem Amica grała w Poznaniu, a obecnie na własnym stadionie.
Przygotowania
Nikt nawet nie pomyślał, by jechać na układzie. O ile rok temu taka propozycja była rozważana w wewnętrznym gronie, to obecnie w zasadzie nikt nie podejmował tematu. Natomiast do wniosku, że chcieliby obejrzeć mecz doszli kibice zrzeszeni w stowarzyszeniu niepełnosprawnych sympatyków Śląska. Trzeba przyznać, że strona wronecka nie robiła najmniejszych problemów. I niepełnosprawnym pozostało zorganizować sobie transport (co w ich przypadku jest rzeczą o wiele trudniejszą niż dla sprawnych). Ale poradzili sobie.
Mecz na boisku
No to nam zawodnicy wywinęli numer. W pozytywnym tego słowa znaczeniu. Bo choć rezultat w łeb, jak większość wyjazdów ostatnimi czasy, to jednak postawa graczy mogła zrobić pozytywne wrażenie. I raczej zrobiła, bo o tym, że Śląsk grał nieźle mówili nie tylko sympatycy WKS-u, ale również pismacy. Co nie zmienia faktu, że kolejna porażka usadawia nas w dolnej części tabeli na dobre.
Mecz na trybunach
Ciekawi byliśmy, gdzie organizatorzy "upchną" wrocławska wycieczkę niepełnosprawnych kibiców. Okazało się, że na płycie za banerami reklamowymi. Stamtąd sympatycy WKS-u na miarę swoich możliwości prowadzili doping. Początkowo prawilny, tzn. z odnośnikami do Amiki, ale po chwili "ktoś" im zwrócił uwagę. Od tego momentu już tylko hasłowo "WKS".
Miejscowi jak zwykle ostatnio nie zachwycili. Jedna flaga "Kolejorz" (oni jednak myślą, że Amica po przemianowaniu się na Lecha to jest teraz Lech) załatwiała sprawę barw na obiekcie. Doping słaby, jak to we Wronkach było od zawsze. Najśmieszniej zrobiło się jeszcze przed spotkaniem, gdy miejscowi śpiewając chcieli obrazić fanów Śląska. Dlatego zarzucili hasło "wygramy, wygramy, wygramy - smakoszy wina pokonamy". Dla nas - rewelacja.
Słabiutki doping nie jest spowodowany brakiem sprzętu nagłaśniającego. Swoją drogą to ciekawe, na finał Pucharu Polski do Chorzowa sprzęt można było zwieźć, a u siebie się go nie używa. Zapiewajło pracował megafonem ręcznym. Ale jak już rzekliśmy - to nie o sprzęt nagłaśniający chodzi, ale o brak chęci do śpiewania. Nie nasz cyrk ani w nim małpy dlaczego doping Amiki schodzi na psy.
Na pewno elementem mobilizującym do lepszego, głośniejszego, częstszego śpiewania byli rzucający się w oczy kibice Śląska (jeden w barwach Wisły Kraków). Dlatego poziom chęci do śpiewania podczas spotkania ze Śląskiem był mimo wszystko nieco wyższy niż dwa tygodnie wcześniej w czasie hitowego spotkania z Wisłą.
Ilu nas było?
Przygotowany był wyjazd 32 osób, w tym opiekunowie. Ostatecznie na trybunach, czy też raczej na boisku przed trybunami pojawiło się 25 sympatyków WKS. Nie wszyscy w jednym miejscu, gdyż niektóre wózki nie dały się wprowadzić na wyznaczone miejsce. Byli zadowoleni, bo zauważeni przez zawodników, którzy po meczu przyszli podziękować za obecność na wyjeździe.
Ps, Po, D, RZ, RND

Zmieniony ( wtorek, 03 listopada 2009 05:52 )