Słuchanie pieprzenia zawodników (trenerów) o tym, jacy to oni niewinni w całej tej aferze korupcyjnej jest żenujące. Nadany przez C+ wywiad „1 na 1” z Piotrem Reissem po raz kolejny udowodnił, że świat piłkarski uważa nas, kibiców, za debili. Reiss mamrotał coś o tym, że nikt nic nie wiedział. Że piłkarzy zamieszanych w proceder jest niewielu. Że trzeba było znaleźć kozłów ofiarnych. Coś tam pitolił o 500 sprzedanych spotkaniach na kilka tysięcy rozgrywanych. Łobodziński w Lubinie tez nic nie wiedział o transakcjach, których przedmiotem kupna/sprzedaży były rezultaty spotkań piłkarskich. Grał, podpisywał nie wiedząc co podpisuje, dawał kaskę nie wiedząc na co. No idiota po prostu. Łobodziński jest o tyle usprawiedliwiony, że gadał przed prokuratorem i ratował swoją skórę. Reiss pitolił głupoty przeznaczone dla tłumu, dla gawiedzi, dla półmózgów, czyli dla nas. Ciekawe, wielki piłkarz nie wiedział, że gra w ustawionych meczach, a byle głupek (w jego mniemaniu) wiedział, że Lech wygra (lub przegra). Jak rozmawiałem o meczu Radomsko – Zagłębie Lubin PRZED tym pojedynkiem z zawodnikami INNEGO KLUBU, to oni mówili co się wydarzy. Tymczasem gracz Zagłębia nie miał pojęcia w jakim spotkaniu grał. O korupcji w futbolu niechcąco napisałem książkę „Pamiętnik kibica”. Niechcąco, bo generalnie była to książka o życiu kibicowskim. Cwaniactwo świata futbolowego wylazło przypadkiem, bo tak naprawdę nas ogarniało z każdej strony. Było czymś naturalnym. Zawodnicy (a i trenerzy – ostatnio Kubicki się publicznie usprawiedliwiał) gadając pierdoły uważają nas, słuchaczy tych mamoleń za kretynów, debili, półmózgów. Kiedy wałki i przekręty stanowiły codzienność, tylko oni, czyli ci, którzy czerpali z tego zyski, niczego nie zauważyli. Roman Zieliński
<li>
<a href="javascript:JOSC_addNew()">Dodaj nowy</a>
</li>
<li>
<a href="javascript:JOSC_searchForm()">Szukaj</a>
</li>
</ul>
</div>
<div>
Komentarze (0)
</div>
|