My, meteorolodzy Jeden z naszych Czytelników zarzucił redaktorom Fana, że przed każdym meczem zamieniamy się w pogodynkę i tłumaczymy dlaczego dobra pogoda nie sprawia iż nie ma jakiejś katastrofy frekwencyjnej. Owszem, zajmujemy się pogodą i jej wpływem na ilość widzów na meczach Śląska. Ale jeśli ktoś uważa, że nie ma katastrofy, to gratulujemy dobrego samopoczucia. Tylu widzów na trybunach co bywa obecnie byłoby dobrze mieś w Grodzisku Wielkopolskim. Albo w Warszawie na konwiktorskiej, gdzie chcą za darmo wpuszczać bezdomnych. Jesienią stadion na Oporowskiej posiadający 8390 miejsc ani razu nie zapełnił się w stu procentach, a najbardziej kasowe pojedynki z Wisła i Legią są już za nami. Czub tabeli (Ruch, Polonia) także już we Wrocławiu gościł. Wiosną zostanie mecz z Amicą, spotkanie przyjaźni z Lechią i goszczenie sportowych patałachów. Nawet spodziewana ładna pogoda tłumów na Oporowską nie przyciągnie. A cały czas musimy pamiętać, że docelowo trzeba zapełnić stadion o pojemności 45 tysięcy ludzi. Dotychczasowa strategia marketingowa raczej nie pozwala przypuszczać iż te starania zostaną uwieńczone sukcesem. Co więcej: wystarczy trochę zdrowego rozsądku, by WIEDZIEĆ, że zmierzamy ku pięknej katastrofie. Liczenie na elegancję Ceny biletów to nasz stały motyw w krytykowaniu decyzji klubu. Teraz przychodzi czas na ponowne skrytykowanie dobrej decyzji o obniżeniu do zera cen biletów dla dzieci do 12 lat. Po pierwsze: jakieś ulgi muszą się znaleźć także dla nieco starszych (14 a nawet 16-latków). Ponadto nie załatwiono dziecinnie prostego problemu, który dotyczy może z pięciu osób. Skoro w trakcie sezonu wprowadzono darmowe wejściówki dla 12-latków, to trzeba było jakoś z klasą załatwić sprawę tych młodzieżowców, którym latem tatusiowie zakupili karnety. Sprawdzić wiek posiadaczy karnetów jest łatwo, wszakże w bazie danych zarejestrowano numery pesel wszystkich, którzy mają je wykupione. Złośliwie podpowiadamy... ...że numery wyższe, niż zaczynające się od 97 są tymi problematycznymi. Liczyć wcale nie trzeba. Choć działaczom uwagę na owe zjawisko zwrócono już dość dawno, sprawy nie załatwiono do dziś. Co więcej – jakoś nie ma pomysłu na eleganckie załatwienie nieporozumienia. Dotychczasowe działania przypominają postawę strusia chowającego głowę w piasek. RZ, AP |
Artykuły · FanSlask / fanslask.aha.pl