Liga milczała przez pierwsze 45 minut większości meczów. Niby nic wielkiego, kibice nie śpiewali. Działacze udawali, że naprawdę nic poważnego nie miało miejsca, ot fanaberia spatologizowanych półmózgów. Najwięcej na całej akcji dostało się Grzegorzowi Lato. Jeśli gość ma honor i ambicję, to musi teraz się zastanawiać na sobą. Facet zrobił coś, co dane jest nielicznym, wszakże był królem strzelców mistrzostw świata 1974 roku, żaden inny Polak nie ma na koncie takiego wyczynu, ba, nawet się do niego nie zbliżył. Ilu królów strzelców MŚ żyje do dziś? Jednak nikt o Lacie nie myśli jako o narodowym bohaterze, lecz o cwaniaczku odpowiedzialnym za skorumpowany, słaby i antynarodowy oraz wręcz głupi futbol. Ale Lato nie wygląda na osobnika o wyostrzonym zmyśle honoru. Raczej sprawia wrażenie kmiota, którego cała sprawa nie dotyczy. Zatem zastanawiać się nad swoim życiem chyba nie będzie. Powered by !JoomlaComment 4.0 beta2 |
Artykuły · FanSlask / fanslask.aha.pl