Rzut oka na mózg
wtorek, Wrzesień 1, 2009 11:38Proponujemy piłkarzom Śląska częstsze zaglądanie na stronę Fana. Może wówczas dowiecie się o sobie kilku ciekawych rzeczy, których nikt wam nie powie w twarz.
Półtora roku temu śmialiśmy się z Janukiewicza. Twierdziliśmy że mógł zostać wrocławskim idolem, dołączyć do duetu Sybis – Tarasiewicz. Zamiast pozycji idola wybrał pieniądze, choć tak naprawdę nie wiadomo, czy je zarobi. Okazaliśmy się złą przepowiednią dla Radka. Złą, ale jakże trafną.
Później nasza pisanina o tym, że Olszewski powinien sobie znaleźć inne zajęcie niż stanie na bramce, na łamach Fana zabrzmiała łagodniej. Bo w naszym zwyczaju jest najpierw mówić w oczy, a Olszewskiego nikt z redakcji nie znał osobiście. No, ale akurat w przypadku Olszewskiego za wyrocznię robić nie możemy, bo wszyscy bywalcy Oporowskiej widzieli dokładnie to samo. I nawet dobitniej to wyrażali.
Po wiosennym spotkaniu z Groclinem stwierdziliśmy, że przyszłość takich zawodników jak Łudziński i Górski w Śląsku jest wątpliwa. Szkoda nam tych graczy, bo jako ludzie są naprawdę sympatyczni. Jednak piłkarze z nich, niestety, nie najlepsi.
Gdy Krzysztof Ostrowski odchodził do Legii zauważyliśmy, że “…wszyscy widzą, że zawodnik robi błąd. Wszyscy, oprócz niego samego”.
- Chciał grać w pucharach, a po przejściu do Widzewa będzie musiał w II lidze – śmieje sie teraz “JE”, nasz ekspert od… ekonomii bankowej. Lecz dla Ostrego liczy się coś innego. Za pół roku w Legii zgarnął tyle kasy, co za rok kopania futbolówki w Śląsku. A obecnie zaczął liczyć wirtualne pieniądze, czyli te, które jeszcze może zarobić jako piłkarz. I wyszło mu, że po okresie okupacji ławki rezerwowych, dochody po podpisaniu następnego kontraktu znacznie spadną, oj znacznie. Zatem na szybkiego wykonał ruch transferowy i w ten sposób stał się jednym z piłkarskich obieżyświatów. Nasze prognoza dla tego zawodnika: za pół roku znów jakaś drobna przeprowadzka, a jego piłkarskie życie będzie składało się z samych przenosin. Inaczej mówiąc – Ostrowski właśnie zaczął odcinać kupony od kariery. A raczej – karierki.
Nasz kolega redakcyjny zrobił kiedyś półgodzinny wywód o tym, dlaczego piłkarze jeśli już czytają, to co najwyżej kolorową prasę. Udowadniał tym tezę, że futbol jest grą idiotów. Nie czytają, nie zdobywają żadnej wiedzy, potem najmądrzejsi z najgłupszych zostają menadżerami, szkoleniowcami, kierownikami klubów. Albo, jak “intelektualista” Lato, stają się prezesami Związku.
- Czym może się skończyć selekcja w świecie odrzutów intelektualnych? Cały futbol opiera się na półinteligentach – dowodził Andrzej – zatem nie może być dziedziną życia utożsamianą z intelektualizmem.
Aż tak wyszukanych słów używać nie należy by być zrozumianym w prostym świecie. No to walimy z mostu: czytajcie chłopaki Fana, bo oprócz spraw kibicowskich czasem włazimy w tematy okołosportowe. Możecie się z takich tekstów dowiedzieć czegoś o sobie. Rzucajcie okiem na naszą stronę. Jak wbije się wam w mózgi, że nie śmiejemy się z Was z czystej złośliwości (bo w większości nie jesteśmy dla was złośliwi) i będziecie mieli refleks, to być może jeszcze własne babole skorygujecie.
Nasza prognoza przyszłość: jesteśmy klubem pogotowia ratunkowego. Vuk Sotirović jest obecnie liderem w kolejce do odstrzelenia. Będzie zdecydowanym faworytem do otrzymania kopa w chwili, gdy ktoś z księgowości policzy koszty utrzymania tego gracza w stosunku do ilości minut spędzonych na boisku.
Coraz większe chmury z tego samego powodu zaczynają się zbierać nad przesympatycznym Sebkiem Milą. O tym, co się dzieje ze Sztylką i Fojutem wiemy niewiele, ale utrzymywanie ich kosztuje też niemało, a efektów żadnych nie ma. Chyba, ze mówimy tu o efektach pracy lekarzy.
Roman Zieliński, JK, AP, JE