Po odpadnięciu z Pucharu Polski i przegranej z Wisłą cel Śląska na obecny sezon stał się jasny: Pozostać w gronie pierwszoligowców. Najlepiej bez nerwów. Oczywiście jakieś mrzonki o czołówce tabeli można mieć, lecz realia są takie, jakie są. Bez długiej ławki pełnowartościowych rezerwowych, z graczami którzy o karierze reprezentacyjnej mogą jedynie marzyć, bez większych nakładów na zespół jesteśmy skazani na rolę średniaków. Pozostaje pytanie, czy średniaków z wyższej półki, czy tych trzęsących się przed spadkiem. Przed nami seria meczów z zespołami z dolnych rejonów tabeli, zatem o punkty teoretycznie będzie łatwiej, choć między teorią a praktyką czasem przepaść daleka. Na pewno nikt przed Śląskiem się nie położy i o każde oczko trzeba będzie ciężko walczyć.
Ta przegrana ma coś w sobie Jest jednak jeden pozytywny aspekt przegranej z Wisłą. Z Oporowskiej odpłynie część kibiców sukcesu, czyli takich, na których liczyć się nie powinno. A ów odpływ pokaże jak pusty może być stadion. Stadion, który ma 8 500 miejsc. Być może te „dziury” na trybunach pokażą tym, którzy układali strategię marketingową, jak bardzo się pomylili. Obecnie we Wrocławiu jest jeszcze boom na Śląsk. Sporo w tym jest szczęścia. Żużel ledwo zipie, koszykówka padła, inne sporty poznikały ze sportowej mapy miasta. Jednak nawet w takim momencie nie można zapominać o przyszłości. CENY WEJŚCIÓWEK DLA DZIECI IDENTYCZNE JAK DLA DOROSŁYCH TO MORDERSTWO NA PRZYSZŁOŚCI KLUBU. Kto tego nie rozumie, ten nie jest godzien pracować w Śląsku. Bo znaczy, że interesuje go wyłącznie teraźniejszość klubu, czyli własna pensja. To co będzie za kilka lat jest mu obce. Tak działano w koszykówce.. Gdzie jest teraz koszykówka? W lesie. Mam z tego osobistą satysfakcję, bo ładnych dziesięć lat temu, czyli w chwili, gdy Zepter był „trendy”, gdy był u szczytu popularności, mówiłem głośno o tym jaka jest przyszłość wrocławskiego basketu. Uważano manie za wariata, lecz wyszło na moje. Tyle, że już wówczas koszykówki nie lubiłem, zatem sprawdzalność swojej przepowiedni obserwuję z niekłamaną satysfakcją. Ciemność widać w przyszłości Przepowiednie odnośnie Śląska są na dziś równie czarne. Jeżeli nie zmienimy polityki, to nowy stadion zapełni się na kilka początkowych spotkań (przyjdą kibice sukcesu budowlanego) a potem będzie wyglądał żałośnie. Występy gimnastyków (orkiestr wojskowych, pomponiar, kaskaderów, karateków) czy konkursy z gównianymi nagrodami nikogo na stadion nie ściągną. NIKOGO, prócz rodzin owych gimnastyków. Po przegranej z Wisłą wiadomo, że Oporowska zaświeci łysinami. To będzie dzwonek ostrzegawczy. Miejmy nadzieję, że zostanie usłyszany. Stawiam własny portfel przeciw zgniłemu kartoflowi, że spotkanie z Zagłębiem hitowym się nie okaże na pewno. A potem będzie jeszcze gorzej. Jeśli pustki na trybunach w meczach z Piastem, Odrą i Groclinem nikogo z decydentów niczego nie nauczą, to już dziś możemy zacząć zbijać Śląskowi trumnę. Roman Zieliński |