Liczymy na refleks zarządzających Śląskiem. Jest kilkanaście dni do meczu z Zagłębiem Lubin. Bilety na to widowisko sportowe jeszcze się nie sprzedają, bo lubinki to nie tak atrakcyjny rywal jak goszczona ostatnio we Wrocławiu Wisła, na którą wejściówki szły przed meczem z Ruchem lepiej, niż na tenże Ruch. A ponieważ karty wstępu na mecz z Zagłębiem nie są tak chodliwym towarem jak spodziewano się na Oporowskiej przed sezonem, zatem jest jeszcze nieco czasu, by wycofać się z pomysłu uznania meczu z Zagłębiem za pojedynek szczególnie atrakcyjny. Wyliczanka Tu musimy przypomnieć, że w kalkulacjach przedsezonowych cztery mecze uznano za spotkania na które publika będzie waliła drzwiami i oknami. Na Legię, Wisłę, Amikę i właśnie Zagłębie. W pierwszych trzech przypadkach chodziło o względy sportowe, w ostatnim liczono na impuls medialny jaki miało wywołać hasło „derby”. Na te cztery spotkania ustalono wyższe ceny za wejściówki. Na odkrytą 30 złotych (normalnie 25), na krytą 50 (40). Tymczasem my od dłuższego czasu udowadniamy, że polityka cenowa prowadzona przez klub doprowadza do degrengolady Śląska. Sukcesu sportowego nie ma, bo bez ciągłych wzmocnień być nie może. Sukcesu medialnego też nie ma, bo marketing działa tak, jak działa. Moda na Śląsk jeszcze jest, lecz się nie rozszerza, bo ceny wejściówek dla ludzi młodych są zaporowe. Efekty są widoczne: w tym sezonie jeszcze nie było spotkania na które wykupiono kompletu biletów. Chociaż za nami dwa pojedynki uznane za hity. Nawet na spotkanie z Wisłą można było wejść przychodząc przed kasy tuż przed pierwszym gwizdkiem. Mimo, iż 1100 osób przyjechało na to spotkanie z Krakowa! Kalkulacja Teraz dochodzi jeszcze jeden czynnik zniechęcający do chodzenia na mecze. Pogoda. Nawet w Kielcach, gdzie mają w pełni zadaszony stadion pogoda będzie miała wpływ na ilość ludzi przychodzących na mecze Korony (tylko pojedynek z Wisłą wzbudzi tam większe emocje). We Wrocławiu nad trybuną odkrytą dachu nie ma. A jaka jest aura – proponujemy decydentom wyjrzeć za okno i popatrzeć na niebo. Dobrze byłoby to zrobić z termometrem. Następnie wyłapać prognozę długoterminową. Nie jest zachęcająca do opuszczania pomieszczeń zamkniętych. Kibiców sukcesu lubiących komfort na pewno na spotkania jakie zostały do rozegrania na Oporowskiej zagonić się nie da. Ponadto proponujemy przyjrzenie się tabeli rozgrywek. O tym, że Śląsk jest na miejscu 10. chyba wszyscy w klubie wiedzą. Natomiast być może komuś umyka uwadze, że owo mające być atrakcyjnym rywalem Zagłębie plasuje się na końcu klasyfikacji. Jeśli z jakichś wydumanych powodów nie można zweryfikować polityki cenowej na ostatnie cztery spotkania, to chociaż należałoby uznać pojedynek z Zagłębiem za pojedynek zwykły. Bo jest to jedno z wielu spotkań, nie żaden mecz z klasowym rywalem. RZ, AP
|