Przed spotkaniem z Legią wiele dziwnych rzeczy działo się we Wrocławiu. Mimo naszego, oficjalnego stanowiska, że nie zrobimy nic w kierunku wpuszczenia kibiców Legii na nasze sektory wrocławska policja uparcie twierdziła, że wie lepiej i że legioniści są ze Śląskiem poukładani. Owszem, pewne rozmowy na linii Warszawa – Wrocław się odbywały, lecz stanowisko Śląska było jednoznaczne. Skoro w zeszłym sezonie wykupili sobie bilety poprzez ITI, to nic nie stoi na przeszkodzie, by i w tym sezonie zrobili podobnie. I wówczas przyjadą sobie na legalu, będą mogli bluzgać kogo sobie tylko zechcą. Jak ITI, to nawet będą mogli liczyć na wsparcie. A jak komuś przy okazji jazdy do Wrocławia dadzą po głowach, to też nikt do nich miał pretensji nie będzie, co najwyżej ktoś później będzie sobie urządzał polowanie na nich.No, może te rozmowy aż takie szczegółowe nie były, ale generalnie o to w nich chodziło. Fani Legii zrezygnowali z uczestnictwa w meczu. I ogłosili to oficjalnym tekstem. Wręcz zakazali swoim ziomkom przybywanie do Wrocławia. Mimo to na wrocławskiej komendzie utrzymywano, że do stolicy naszego regionu przemieszcza się kilkuset kibiców Legii z żonami. Podziwiamy pracę służb. Kibic Legii z żoną przybył jeden (słownie: jeden). Oprócz tego we Wrocławiu pojawiła się jedna legionistka – wyjazdowiczka, ale nawet nie zbliżała się do stadionu, bo postanowiła zastosować się do warszawskich apeli i w czasie spotkania zabawiała się w turystkę. Może na Oporowskiej było kilku niezidentyfikowanych sympatyków warszawskiego klubu (już teraz wiecie jak bardzo może pomóc akcja “zielony stadion”?). Spodziewanego najazdu nie było. Niebieskie przewrażliwienie? RZ |
Artykuły · FanSlask / fanslask.aha.pl