Artykuły · FanSlask / fanslask.aha.pl

Nie gracie o punkty!

Sezon 2008/09 dla nas, kibiców Śląska jest czymś wyjątkowym. Od 20 lat nie było tak dobrze. Starsi fani muszą nieźle pogrzebać w pamięci, by sobie przypomnieć równie dobre występy Śląska w najwyższej klasie rozgrywkowej. Co mają powiedzieć ci wszyscy, którzy nie przeżyli

ćwierci wieku? Oni szczęścia gry WKS-u o najwyższe cele jeszcze nie zaznali.
Osobiście się cieszę, że „Taraś” tak to wszystko poukładał, że zawodnicy chcą grać dla niego. Jest wodzem i to wodzem, który ma trochę szczęścia (wygrana z Bełchatowem, wygrana w Zabrzu, remis w Białymstoku – tu wszędzie fart był potrzebny). Nikt się nie spodziewał, że na 10 kolejek przed końcem rozgrywek Śląsk jeszcze będzie się liczył w walce o tytuł mistrzowski, a zdobycie miejsca gwarantującego występy w pucharach Europy będzie na wyciągnięcie ręki. Nie było takich mądrych przed sezonem wcale, sam zresztą też się do nich nie zaliczałem. Jednak patrząc wstecz miałem dwa momenty zwątpienia w zespół. Pierwszy to Wągrowiec i podejście do Pucharu Polski. Drugie zwątpienie miało miejsce dwa dni później, w Warszawie podczas meczu przeciwko Groclinowi.
Rozumiem porażki. Przełknę słabsze dni poszczególnych zawodników i całej drużyny. Ale są takie szczególne chwile w życiu, kiedy do celu zmierza się po trupach, choćby za cenę swojego życia. Chęć udowodnienia komuś, że jest się od niego lepszym, gdy tamten potraktował cię jak barachło… znam to uczucie. I wiem jaką we mnie wywołuje złość. Zemsta, dobić rywala, zniszczyć - te słowa nie oddają w pełni zestawu uczuć jakimi wówczas jest przepełnione serce.
Wydawało mi się, że mecz z Groclinem będzie takim spotkaniem w którym czego jak czego, ale ambicji naszym orłom nie zabraknie. Tymczasem mecz w Warszawie na Konwiktorskiej jest jak dotychczas najsłabszym pojedynkiem Śląska. Zawodnicy zagrali bez wiary w wygraną. Ba, bez chęci zamordowania przeciwników. A to właśnie ci gracze mieli być „lepsi” od obecnie biegających w barwach Śląska. Mieli grać w ich koszulkach, dostawać ich pieniądze.
Nie wiem, dlaczego tak się stało, że pół roku temu Śląsk przeciwko Groclinowi zagrał bez zęba. Bez wiary we własne siły. Bez chęci pokazania wszystkim „fachowcom”, którzy ich spisali na straty, że się na niczym nie znają.
W sobotę gracze Śląska mają okazję do rewanżu za żenujący występ, jaki zaserwowali nam we wrześniu na Konwiktorskiej.
Pokażcie, że macie jaja! Udowodnijcie nam, trenerowi i samym sobie, że jesteście lepsi. Zagrajcie dla Tarasiewicza, bo to on załatwił wam grę w Śląsku, na Oporowskiej. Dajcie z siebie wszystko. To jest najważniejszy mecz w waszym życiu. Być może ważniejszego już nie zagracie, bo w tym spotkaniu stawką nie są tak naprawdę punkty, walczycie o własny honor. Walczycie o coś, czego przecenić nie można.
Roman Zieliński


				</div>